Obecność oraz rola magii, sacrum i rytuału we współczesnej kulturze cz.3
To, co święte, jednocześnie przyciąga i odpycha. E. Durkheim1 uważał, że sacrum i profanum stanowią przeciwstawne sobie kategorie socjologiczne – święte było to, co wytworzyło samo społeczeństwo, a co stało się “oddzielone i zakazane”, włączając praktyki religijne wiążące jednostki w społeczność. To, co społeczne i na co jednostka nie ma wpływu, jawi się jej jako obiektywne i święte. Do profanum należało to, co wytworzył sam człowiek.
Wg N.O. Soderblom2a istota religii nie polega na wyobrażeniu sobie osobowego Boga, lecz na stosunku człowieka do świętości. Dla R.R. Maretta 3świętość to przeżycie uwielbienia i lęku (w języku angielskim ave). Podobnie R. Otto4 w dziele Świętość (1917, wydania polskie 1968, 1993) stwierdził, że do zdefiniowania świętości nie wystarczają racjonalne określenia i wprowadził termin numinosum (z łacińskiego numen – “bóstwo”) jako czegoś niewyrażalnego i niepoznawalnego – tajemnicy, która przeraża i jednocześnie pociąga.
Koncepcję R. Otta rozwinął M. Eliade, opisując dialektykę sacrum i profanum. Sacrum stanowi manifestację niewyrażalnego pozaświatowego porządku, chociaż jego znakiem może być np.: zwykły kamień, góra, drzewo, zdarzenie. Sacrum przejawia się w dowolny sposób, przekształcając daną rzecz lub sytuację w coś świętego – jest to tzw. hierofania. Jej rodzaje opisane zostały przez M. Eliadego m.in. w Traktacie o historii religii (1949, wydanie polskie 1966)
Współczesny świat jest nie mniej przesiąknięty magią i rytuałem niż świat ludów pierwotnych. Magia jako taka w definicyjnym słowa tego znaczeniu towarzyszy nam każdego dnia i na każdym kroku. Zwłaszcza chrześcijanie (palący swego czasu na stosach domniemane czarownice), nie mogą pogodzić się z takim stanem rzeczy. Większości współczesnych chrześcijan za magię uważa machanie magicznym kawałkiem patyka. Okazuje się jednak, że działaniem magicznym może być również okadzanie dymem pochodzącym ze spalonych części palem z Niedzieli Palmowej. Magicznym działaniem w takim razie mogłoby być także skrapianie ludzi, pomieszczeń i przedmiotów wodą święconą.
Pomijając nawet powyższe, chrześcijanie (i nie tylko) również w życiu codziennym stosują zabiegi magiczne nie zdając sobie z nich sprawy. Przykładem może być chociażby starsza pani chrześcijanka, która po powiedzeniu czegoś niewłaściwego, spluwa bądź puka w „niemalowane drewno”, co jest bez wątpienia działaniem magicznym. Zabieg ten, przecież ma chronić przed spełnieniem się opacznie wypowiedzianych słów!
Osobnym i nadzwyczajnym przykładem jest Voodoo (jest synkretyczną religią afroamerykańską wyznawaną głównie na Haiti i na południu USA)
W latach 70. prezydent Czadu François Tombalbaye pod wpływem swojego zaufanego doradcy Haitańczyka André Vixamara próbował narzucić ludności Czadu voodoo jako religię państwową, pod pretekstem “powrotu do afrykańskiej tradycji”. Zmuszał urzędników państwowych do uczestniczenia w rytuałach inicjacji, oporni byli często torturowani, a nawet zabijani. Ta próba wprowadzenia voodoo zakończyła się niepowodzeniem, kiedy w 1975 Tombalbaye został zabity podczas zamachu stanu.
Podstawę voodoo stanowią rdzenne wierzenia ludów zachodnioafrykańskich (szczególnie Joruba, Kongo, Fulanie) wraz z elementami religii katolickiej i spirytyzmu. Wykrystalizowała się ona na Haiti wraz ze sprowadzeniem w XVII/XVIII w. niewolników z Afryki, którym próbowano narzucać katolicyzm. Niewolnicy nie odrzucili swoich rdzennych wierzeń łącząc je z nową religią. W voodoo istnieje wprawdzie wiara w Bon Dieu (jednego Boga), nie oddaje mu się jednak czci (koncepcja deus otiosus). Istotny jest za to kult wielu miejscowych i afrykańskich loa (duchów/bogów), uważanych za tożsame z katolickimi świętymi. Te, które pochodzą z Afryki, nazywane są Rada Loa (z Dahomeju) lub Wangol Loa (z Angoli); te zaś, które objawiły się na Haiti, nazywane są Petro Loa. Słowo “voodoo” wywodzi się z języka plemienia Fulanów i oznacza po prostu duch. Wyznawcy voodoo uprawiają także kult przodków oraz czynnie włączają do swego panteonu ludzi zasłużonych dla narodu lub lokalnej społeczności.
Podstawą kultu są “rytuały opętania”. Ważną rolę spełniają w nich bębny, za pomocą, których wygrywa się skomplikowane polirytmie. Dzięki nim uczestnicy wchodzą w trans, podczas którego loa opanowują jedną lub więcej osób. W języku wyznawców mówi się wtedy, że “loa ujeżdża swojego konia”. Osoby te zostały zazwyczaj wcześniej inicjowane w kult lub posiadają specyficzne predyspozycje do wejścia w trans.
Houngan (kapłan-szaman) lub mambo (kapłanka-szamanka), posiadają wielką wiedzę na temat życia loa i sposobów kontaktowania się z nimi. Są oni także centralnymi punktami socyete (wspólnoty wiernych) w Voodoo, bez których nie mogą się toczyć rytuały. Każdy z loa posiada swój własny odrębny symbol (veve), malowany kredą na ziemi przed rozpoczęciem obrzędu.
Od lewej do prawej symbole loa: Damballah, Legba, Maman Brigitte i Ogoun
![]()
![]()
Wśród wyznawców Voodoo występuje też przekonanie, że dzięki magii można ożywić ciało zmarłego i spowodować, iż będzie ono np. pracować na polu jako pewnego rodzaju organiczny automat – zombie. Dana osoba staje się takim zombie wskutek zatrucia szczególnym rodzajem trucizny, przygotowanej przez bokora (czarownika). Nie jest to jednak element kultu, ale składnik wierzeń ludowych, który nie ma żadnego związku z właściwym oddawaniem czci.
Obecnie Voodoo praktykowane jest w Ghanie, Togo i Beninie, na Dominikanie i Haiti, w Brazylii i Luizjanie (USA). Szczególnie dużą rolę odgrywa Voodoo na Haiti, gdzie wyznawcami tej religii są także najwyżsi urzędnicy państwowi, np. sprawujący przez kilka miesięcy w 1994 r. p.o. prezydenta Haiti Émile Jonassaint. Voodoo została tam podniesiona w 2003 roku przez byłego prezydenta Jean-Bertrand Aristide do rangi jednej z religii państwowych tego kraju.
Również Tajlandia ma niezwykłe praktyki rytualne, które nierzadko wzbudzają lęk i obrzydzenie w ludziach nieznających ich religii.
Na przełomie września i października w kąpielisku Phuket odbywa się festiwal wegetariański. Przez miasto przechodzą wtedy barwne korowody świętujących Tajów. Rytuał przewiduje między innymi samobiczowanie oraz przebijanie policzków i warg.
Pomijając wszystkie te okrutne praktyki, mamy do czynienia również z innymi „łagodniejszymi” rytuałami. Znanym i do dziś praktykowanym przez niektórych rytuałem jest na przykład ceremonia picia herbaty. W Japonii długo herbata uważana za luksusowy towar była przeznaczona wyłącznie dla elit. Japońską kulturę picia herbaty zawdzięcza się mnichom zen, którzy spożywali ja według buddyjskiej filozofii.
Ich sztuka parzenia herbaty, związana z duchem zen – chanoyu znana była już w XV wieku. Wiek później mnich Sen-no Rikyu uznał “Drogę herbaty” za kwintesencję doskonałości. Stworzono herbaciany ceremoniał parzenia, przygotowania i picia herbaty. Rytuał ten wymaga odpowiedniej atmosfery oraz pomieszczenia. W tym tzw. pawilonie ważne są niskie drzwi, przez które przechodząc każdy musi się pochylić. Tutaj każda czynność, gest i kolejność mają swoje przeznaczenie.
Gospodarz daje gongiem zgromadzonym gościom znak, że mogą wejść, aby przystąpić do chanoyu.
Goście zajmują miejsca i wówczas podaje się im specjalny poczęstunek. Trwa on kilkanaście minut, po czym mają opuścić pomieszczenie, gdzie mogą porozmawiać, zapalić. Dopiero po tej przerwie rozpoczyna się cały ceremoniał.
Mistrz ceremonii klęczy na macie o powierzchni 9 m2, wyciera miseczki do herbaty jedwabną ściereczką przyczepioną do kimona.
Nabiera herbatę bambusową szpatułką i wsypuje do miseczki.
Z żeliwnego czajniczka stojącego na podłodze nad paleniskiem nabiera wody bambusową chochelką i nalewa ją do miseczki. Obok stoi naczynie z zimna wodą.
Roztrzepuje zawartość miseczki bambusową trzepaczką, aż do otrzymania musu.
Potem podaje naczynie pierwszemu uczestnikowi ceremonii, który mu dziękuje i zaczyna spożywać herbatę. Pije ją małymi łyczkami.
Pustą miseczkę oddaje mistrzowi, który ją myje, po czym chanoyu rozpoczyna się od początku.
Rytuały i magia dotyczą każdego obywatela świata. Człowiek może się przed tym zapierać, bronić i nie zgadzać, jednak do naszego nawet najporządniej poukładanego świata zawsze przenikną jakieś elementy „prymitywnych wierzeń”. Trudno jednoznacznie określić, że są one złe lub dobre. Dlaczego niby miałoby być złem coś, co wynika z ludzkiej natury i skłonności? Jeżeli taka jest natura człowieka to on sam w sobie jest już zły, a wtedy rytuały oraz magia i tak nie mają już znaczenia w „pogorszeniu” wizerunku człowieka.
Trudno też jednoznacznie określić, czy na pewno ich stosowanie nie powoduje pewnych zamierzonych skutków. Z pewnością jednak nie należy potępiać rytuałów i magii póki nie stają się zagrożeniem. Magia, rytuały, mity, obrzędy…na tym właśnie wzrosła kultura. I choć obrzędy te zmieniają się wraz z rozwojem cywilizacji i człowieka, to jednak zawsze pozostanie w nich jakiś element pierwotny, cenny niczym realny skarb.
1 Durkheim Émile (1858-1917), socjolog, filozof i pedagog francuski, współtwórca nowoczesnej socjologii, czołowy przedstawiciel socjologizmu
2 Soderblom Natan (1866-1931), szwedzki arcybiskup i religioznawca. Uważał, że Bóg przejawia się nieustannie w historii. Usiłował pogodzić ze sobą poglądy E.B. Tylora, W. Schmidta i K.T. Preussa w koncepcji o trzech źródłach religii (wyobrażenie duszy, stworzenie świata i lęk przed magią), posługując się – jako jednoczącym - pojęciem świętości.
3 Marett Robert Ranulphus (1866-1943), angielski antropolog, religioznawca, twórca efektywistycznej (emocjonalistycznej) teorii religii, według której u podłoża wiary religijnej leżą egzystencjalne uczucia lęku ludzkiego, a zarazem nadzieje wobec niewytłumaczalności zjawisk świata przyrodniczego i płynących z niego zagrożeń
4 Otto Karl Ludwig Rudolf (1869-1937), teolog i filozof. W rozwiniętej przez siebie teorii za kryterium religii uznaje poczucie świętości (“sensus numinis”) jako czegoś całkowicie odmiennego (“alienum”), co jest pojęciowo niepoznawalne, ale realne jako byt i co nazywa “numinosum”.
Bibliografia:
Magia niejedno ma imię; Stefan Poźniak.
Okultyzm w sztuce; Owen S. Rachleff; Warszawa 1993
Religia w świecie współczesnym; red. Henryk Zimoń; Lublin 2001
Religie współczesnego świata; Tokarczyk Andrzej; Warszawa 1986
W niewoli sekt; Rowiński Grzegorz; Warszawa 2001
Magia Celtów i wikingów; Devine Adrian; Wrocław 2003
Bóstwa, kulty i rytuały starożytnego Egiptu; Niwiński Andrzej; Warszawa 2004
