Vivere Est Cogitare

marzec 28, 2008

Obecność oraz rola magii, sacrum i rytuału we współczesnej kulturze cz.3

Kategoria wpisu: kultura — Rejke @ 3:07 pm
Tags: , , , , , ,

To, co święte, jednocześnie przyciąga i odpycha. E. Durkheim1 uważał, że sacrum i profanum stanowią przeciwstawne sobie kategorie socjologiczne - święte było to, co wytworzyło samo społeczeństwo, a co stało się “oddzielone i zakazane”, włączając praktyki religijne wiążące jednostki w społeczność. To, co społeczne i na co jednostka nie ma wpływu, jawi się jej jako obiektywne i święte. Do profanum należało to, co wytworzył sam człowiek.

Wg N.O. Soderblom2a istota religii nie polega na wyobrażeniu sobie osobowego Boga, lecz na stosunku człowieka do świętości. Dla R.R. Maretta 3świętość to przeżycie uwielbienia i lęku (w języku angielskim ave). Podobnie R. Otto4 w dziele Świętość (1917, wydania polskie 1968, 1993) stwierdził, że do zdefiniowania świętości nie wystarczają racjonalne określenia i wprowadził termin numinosum (z łacińskiego numen - “bóstwo”) jako czegoś niewyrażalnego i niepoznawalnego - tajemnicy, która przeraża i jednocześnie pociąga.

Koncepcję R. Otta rozwinął M. Eliade, opisując dialektykę sacrum i profanum. Sacrum stanowi manifestację niewyrażalnego pozaświatowego porządku, chociaż jego znakiem może być np.: zwykły kamień, góra, drzewo, zdarzenie. Sacrum przejawia się w dowolny sposób, przekształcając daną rzecz lub sytuację w coś świętego - jest to tzw. hierofania. Jej rodzaje opisane zostały przez M. Eliadego m.in. w Traktacie o historii religii (1949, wydanie polskie 1966)

Współczesny świat jest nie mniej przesiąknięty magią i rytuałem niż świat ludów pierwotnych. Magia jako taka w definicyjnym słowa tego znaczeniu towarzyszy nam każdego dnia i na każdym kroku. Zwłaszcza chrześcijanie (palący swego czasu na stosach domniemane czarownice), nie mogą pogodzić się z takim stanem rzeczy. Większości współczesnych chrześcijan za magię uważa machanie magicznym kawałkiem patyka. Okazuje się jednak, że działaniem magicznym może być również okadzanie dymem pochodzącym ze spalonych części palem z Niedzieli Palmowej. Magicznym działaniem w takim razie mogłoby być także skrapianie ludzi, pomieszczeń i przedmiotów wodą święconą.

Pomijając nawet powyższe, chrześcijanie (i nie tylko) również w życiu codziennym stosują zabiegi magiczne nie zdając sobie z nich sprawy. Przykładem może być chociażby starsza pani chrześcijanka, która po powiedzeniu czegoś niewłaściwego, spluwa bądź puka w „niemalowane drewno”, co jest bez wątpienia działaniem magicznym. Zabieg ten, przecież ma chronić przed spełnieniem się opacznie wypowiedzianych słów!

Osobnym i nadzwyczajnym przykładem jest Voodoo (jest synkretyczną religią afroamerykańską wyznawaną głównie na Haiti i na południu USA)

W latach 70. prezydent Czadu François Tombalbaye pod wpływem swojego zaufanego doradcy Haitańczyka André Vixamara próbował narzucić ludności Czadu voodoo jako religię państwową, pod pretekstem “powrotu do afrykańskiej tradycji”. Zmuszał urzędników państwowych do uczestniczenia w rytuałach inicjacji, oporni byli często torturowani, a nawet zabijani. Ta próba wprowadzenia voodoo zakończyła się niepowodzeniem, kiedy w 1975 Tombalbaye został zabity podczas zamachu stanu.

Podstawę voodoo stanowią rdzenne wierzenia ludów zachodnioafrykańskich (szczególnie Joruba, Kongo, Fulanie) wraz z elementami religii katolickiej i spirytyzmu. Wykrystalizowała się ona na Haiti wraz ze sprowadzeniem w XVII/XVIII w. niewolników z Afryki, którym próbowano narzucać katolicyzm. Niewolnicy nie odrzucili swoich rdzennych wierzeń łącząc je z nową religią. W voodoo istnieje wprawdzie wiara w Bon Dieu (jednego Boga), nie oddaje mu się jednak czci (koncepcja deus otiosus). Istotny jest za to kult wielu miejscowych i afrykańskich loa (duchów/bogów), uważanych za tożsame z katolickimi świętymi. Te, które pochodzą z Afryki, nazywane są Rada Loa (z Dahomeju) lub Wangol Loa (z Angoli); te zaś, które objawiły się na Haiti, nazywane są Petro Loa. Słowo “voodoo” wywodzi się z języka plemienia Fulanów i oznacza po prostu duch. Wyznawcy voodoo uprawiają także kult przodków oraz czynnie włączają do swego panteonu ludzi zasłużonych dla narodu lub lokalnej społeczności.

Podstawą kultu są “rytuały opętania”. Ważną rolę spełniają w nich bębny, za pomocą, których wygrywa się skomplikowane polirytmie. Dzięki nim uczestnicy wchodzą w trans, podczas którego loa opanowują jedną lub więcej osób. W języku wyznawców mówi się wtedy, że “loa ujeżdża swojego konia”. Osoby te zostały zazwyczaj wcześniej inicjowane w kult lub posiadają specyficzne predyspozycje do wejścia w trans.

Houngan (kapłan-szaman) lub mambo (kapłanka-szamanka), posiadają wielką wiedzę na temat życia loa i sposobów kontaktowania się z nimi. Są oni także centralnymi punktami socyete (wspólnoty wiernych) w Voodoo, bez których nie mogą się toczyć rytuały. Każdy z loa posiada swój własny odrębny symbol (veve), malowany kredą na ziemi przed rozpoczęciem obrzędu.

 

Od lewej do prawej symbole loa: Damballah, Legba, Maman Brigitte i Ogoun

vevedamballah.png 150px-vevelegba.png 150px-vevebrigitte.png

150px-veveogoun.png

Wśród wyznawców Voodoo występuje też przekonanie, że dzięki magii można ożywić ciało zmarłego i spowodować, iż będzie ono np. pracować na polu jako pewnego rodzaju organiczny automat - zombie. Dana osoba staje się takim zombie wskutek zatrucia szczególnym rodzajem trucizny, przygotowanej przez bokora (czarownika). Nie jest to jednak element kultu, ale składnik wierzeń ludowych, który nie ma żadnego związku z właściwym oddawaniem czci.

Obecnie Voodoo praktykowane jest w Ghanie, Togo i Beninie, na Dominikanie i Haiti, w Brazylii i Luizjanie (USA). Szczególnie dużą rolę odgrywa Voodoo na Haiti, gdzie wyznawcami tej religii są także najwyżsi urzędnicy państwowi, np. sprawujący przez kilka miesięcy w 1994 r. p.o. prezydenta Haiti Émile Jonassaint. Voodoo została tam podniesiona w 2003 roku przez byłego prezydenta Jean-Bertrand Aristide do rangi jednej z religii państwowych tego kraju.

Również Tajlandia ma niezwykłe praktyki rytualne, które nierzadko wzbudzają lęk i obrzydzenie w ludziach nieznających ich religii.

Na przełomie września i października w kąpielisku Phuket odbywa się festiwal wegetariański. Przez miasto przechodzą wtedy barwne korowody świętujących Tajów. Rytuał przewiduje między innymi samobiczowanie oraz przebijanie policzków i warg.

Pomijając wszystkie te okrutne praktyki, mamy do czynienia również z innymi „łagodniejszymi” rytuałami. Znanym i do dziś praktykowanym przez niektórych rytuałem jest na przykład ceremonia picia herbaty. W Japonii długo herbata uważana za luksusowy towar była przeznaczona wyłącznie dla elit. Japońską kulturę picia herbaty zawdzięcza się mnichom zen, którzy spożywali ja według buddyjskiej filozofii.
Ich sztuka parzenia herbaty, związana z duchem zen - chanoyu znana była już w XV wieku. Wiek później mnich Sen-no Rikyu uznał “Drogę herbaty” za kwintesencję doskonałości. Stworzono herbaciany ceremoniał parzenia, przygotowania i picia herbaty. Rytuał ten wymaga odpowiedniej atmosfery oraz pomieszczenia. W tym tzw. pawilonie ważne są niskie drzwi, przez które przechodząc każdy musi się pochylić. Tutaj każda czynność, gest i kolejność mają swoje przeznaczenie.

Gospodarz daje gongiem zgromadzonym gościom znak, że mogą wejść, aby przystąpić do chanoyu.

Goście zajmują miejsca i wówczas podaje się im specjalny poczęstunek. Trwa on kilkanaście minut, po czym mają opuścić pomieszczenie, gdzie mogą porozmawiać, zapalić. Dopiero po tej przerwie rozpoczyna się cały ceremoniał.

Mistrz ceremonii klęczy na macie o powierzchni 9 m2, wyciera miseczki do herbaty jedwabną ściereczką przyczepioną do kimona.

Nabiera herbatę bambusową szpatułką i wsypuje do miseczki.

Z żeliwnego czajniczka stojącego na podłodze nad paleniskiem nabiera wody bambusową chochelką i nalewa ją do miseczki. Obok stoi naczynie z zimna wodą.

Roztrzepuje zawartość miseczki bambusową trzepaczką, aż do otrzymania musu.

Potem podaje naczynie pierwszemu uczestnikowi ceremonii, który mu dziękuje i zaczyna spożywać herbatę. Pije ją małymi łyczkami.

Pustą miseczkę oddaje mistrzowi, który ją myje, po czym chanoyu rozpoczyna się od początku.

Rytuały i magia dotyczą każdego obywatela świata. Człowiek może się przed tym zapierać, bronić i nie zgadzać, jednak do naszego nawet najporządniej poukładanego świata zawsze przenikną jakieś elementy „prymitywnych wierzeń”. Trudno jednoznacznie określić, że są one złe lub dobre. Dlaczego niby miałoby być złem coś, co wynika z ludzkiej natury i skłonności? Jeżeli taka jest natura człowieka to on sam w sobie jest już zły, a wtedy rytuały oraz magia i tak nie mają już znaczenia w „pogorszeniu” wizerunku człowieka.

Trudno też jednoznacznie określić, czy na pewno ich stosowanie nie powoduje pewnych zamierzonych skutków. Z pewnością jednak nie należy potępiać rytuałów i magii póki nie stają się zagrożeniem. Magia, rytuały, mity, obrzędy…na tym właśnie wzrosła kultura. I choć obrzędy te zmieniają się wraz z rozwojem cywilizacji i człowieka, to jednak zawsze pozostanie w nich jakiś element pierwotny, cenny niczym realny skarb.

1 Durkheim Émile (1858-1917), socjolog, filozof i pedagog francuski, współtwórca nowoczesnej socjologii, czołowy przedstawiciel socjologizmu

2 Soderblom Natan (1866-1931), szwedzki arcybiskup i religioznawca. Uważał, że Bóg przejawia się nieustannie w historii. Usiłował pogodzić ze sobą poglądy E.B. Tylora, W. Schmidta i K.T. Preussa w koncepcji o trzech źródłach religii (wyobrażenie duszy, stworzenie świata i lęk przed magią), posługując się - jako jednoczącym - pojęciem świętości.

 

3 Marett Robert Ranulphus (1866-1943), angielski antropolog, religioznawca, twórca efektywistycznej (emocjonalistycznej) teorii religii, według której u podłoża wiary religijnej leżą egzystencjalne uczucia lęku ludzkiego, a zarazem nadzieje wobec niewytłumaczalności zjawisk świata przyrodniczego i płynących z niego zagrożeń

4 Otto Karl Ludwig Rudolf (1869-1937), teolog i filozof. W rozwiniętej przez siebie teorii za kryterium religii uznaje poczucie świętości (”sensus numinis”) jako czegoś całkowicie odmiennego (”alienum”), co jest pojęciowo niepoznawalne, ale realne jako byt i co nazywa “numinosum”.

 

 

Bibliografia:

 

 

Magia niejedno ma imię; Stefan Poźniak.

Okultyzm w sztuce; Owen S. Rachleff; Warszawa 1993

Religia w świecie współczesnym; red. Henryk Zimoń; Lublin 2001

Religie współczesnego świata; Tokarczyk Andrzej; Warszawa 1986

W niewoli sekt; Rowiński Grzegorz; Warszawa 2001

Magia Celtów i wikingów; Devine Adrian; Wrocław 2003

Bóstwa, kulty i rytuały starożytnego Egiptu; Niwiński Andrzej; Warszawa 2004

marzec 24, 2008

Obecność oraz rola magii, sacrum i rytuału we współczesnej kulturze cz.2

Kategoria wpisu: kultura — Rejke @ 5:46 pm
Tags: , , ,

W strukturze ludów pierwotnych szczególnie ważny jest kult. Cały kult normowany jest przez prawo  zwyczajowe, respektowane przez wspólnotę społeczną. Kult oznacza wszelkie wewnętrzne i zewnętrzne formy odniesienia człowieka do istot nadnaturalnych, podkreślając tym zależność człowieka od nich i wyrażające jednocześnie szacunek.

Sakralny charakter kultu wyraża się w przekonaniu ludów o nadnaturalnym pochodzeniu praktyk kultowych, które w okresie mitycznym zostały przekazane ludzkości przez czczone istoty nadnaturalne.

Celem kultu jest sakralizacja i pomnażanie życia, obejmującego pomyślność, dobra duchowe, porządek, życie wieczne i jedność z obiektami kultu. Praktyki kultowe mają również odwracać zło broniąc człowieka przed działaniem demonów i złych ludzi. Ponad to rytuały umożliwiają pokutę, rytualne oczyszczenie i odpuszczenie grzechów.

Symbole gestu, czynu i działania zwane są obrzędami bądź rytuałami. Ludzie od zawsze skłaniali się ku dramatyzowaniu wielu spraw, tyczy się to również strefy duchowej. Ludzie świętują swe przeżycia za pomocą czynności symbolicznych, czyli rytuałów. Odprawiane kolektywnie, są wyznacznikiem kulturowej i religijnej identyczności danej grupy społecznej.

Czas sakralny znajduje wyraz w rytuałach i mitach. Święte działanie, czyli rytuał, tworzy jedność z mitem, mówionym słowem świętym. Mit wyjaśnia i uwierzytelnia rytuał przez nawiązanie do jakiegoś wzorcowego wydarzenia, które miało miejsce w historii. Rytuał ilustruje i wzmacnia skuteczność mitu. Rytuał dąży do przywrócenia czasu pierwotnego.

Rytuał jest nadzwyczaj ważny w życiu grup społecznych. Zdaniem wielu etnologów rytuał jest kluczem do zrozumienia fundamentalnej postawy społeczeństw pierwotnych. Dzięki rytuałowi działalność ludzka jest zrozumiała i sensowna. Rytuały mają znaczenie społeczne, religijne i symboliczne. Każdy rytuał religijny ma wymiar zbawczy w tym znaczeniu, iż przekazuje wartości i normy oraz na nowo stwarza i skanalizuje porządek społeczny, odwołując się do czasu mitycznego. Rytuał obejmuje dwie płaszczyzny: transcendentną, odnoszącą się do świata nadnaturalnego i społeczną.

Rytuały, które są ukierunkowane na transcendencję (sacrum), określa się mianem religijnych. Te, które odnoszą się do strefy świeckiej (profanum), zwie się ceremoniami.

Triadyczny podział rytuałów: rytuał przejścia, doroczny, i kryzysowy.

  1. Rytuał przejścia. Łączą się ze zmianą statusu i pozycji społecznej. Mają miejsce przy takich wydarzeniach jak dojrzałość społeczna, małżeństwo, rodzicielstwo, awans społeczny itp. Rytuały przejścia podkreślają zmianę statusu, pomagają jednostce w zaakceptowaniu nowego stanu i integrują grupę.

Arnold van Gennep wyróżnia trzy fazy w rytuałach przejścia:

  • faza separacji, wyłączenia, preliminalna. Faza, w której jednostka jest wyłączona z trybu życia, które prowadziła do tej pory.

  • Faza marginalna, przejściowa, liminalna. W tej fazie przygotowuje się do przejścia do nowego stanu. W tym czasie są określane nowe obowiązki i prawa, przekazywane informacje i testowanie kompetencje jednostki, która ma przyjąć nową rolę.

  • Faza powrotu, włączenia, postliminalna. W tej fazie, jednostka jest włączona do nowego stanu i przyjmuje nową rolę.

Jak to się ma jednak do naszej współczesnej kultury? Można by przecież, zakładać, że tego typu praktyki dotyczą tylko ludów pierwotnych. Jednak zarówno magia tak i rytuał istnieje w naszym życiu często jako niezauważalne zjawisko.

Rytuał wyłączenia jest najbardziej rozbudowany w obrzędach pogrzebowych. Rytuały przejścia odgrywają ważną rolę w czasie ciąży, zaręczyn. A rytuały włączenia przy okazji wesela.

  1. Rytuały doroczne (kalendarzowe, sezonowe). Związane są z cyklicznością. Odprawiane są przez społeczność w ważnych okresach roku agrarnego, na przykład na początku lub na końcu. Tego typu rytuały mają największe znaczenie dla wszystkich ludów Afryki. We współczesnej kulturze Europejskiej ważne są natomiast takie, które są związane np. z kalendarzem liturgicznym. Chodzi tutaj przede wszystkim o takie święta jak Boże Narodzenie, Wielkanoc.

  2. Rytuały kryzysowe (rytuały okazjonalne, nieperiodyczne, zadośćuczynienia). Praktykowane są w nieoczekiwanych sytuacjach kryzysowych. W wypadku zagrożenia społeczeństwa lub jednostki. Mają na celu przebłaganie istot nadnaturalnych i mocy ściagająych zło.

Celem rytuałów kryzysowych jest określenie przyczyny nieszczęścia, złagodzenie skutków oraz podanie środków ochronnych.

Istotną fazą rytuału kryzysowego jest dywinacja, określająca powody nieszczęścia i rodzaje rytuałów, które należy jeszcze przeprowadzić. Rytuał ma na celu ujawnienie ukrytych napięć w życiu społecznym i powrót do stanu pierwotnego. Rytuały te maja charakter indywidualny lub wspólnotowy. Odbywa się nieregularnie i nieprzewidywalnie.

Sacrum, jedno z najważniejszych pojęć religioznawstwa i antropologii kulturowej. Pochodzi od łacińskiego słowa sacer oznaczającego zarówno to, co święte, jak i to, co przeklęte. Podobnie w tradycji żydowskiej: księga święta “kala ręce”. Dwuznaczność sacrum bierze się z faktu, że zarówno święte, jak i nieczyste jest wyłączone z normalnego życia określanego jako profanum.

marzec 21, 2008

Obecność oraz rola magii, sacrum i rytuału we współczesnej kulturze

Kategoria wpisu: kultura, sztuka — Rejke @ 11:09 pm
Tags: , , ,

Jaka jest rola magii, sacrum i rytuału we współczesnej kulturze? Czy są one w ogóle obecne? Jeśli tak, to jak się objawiają? Na drodze analizy powyższego tematu należałoby najpierw przeanalizować parę definicji, od czego też zacznę.

Magia to praktyki wpływania na ludzi, przedmioty, zdarzenia czy zjawiska fizyczne za pomocą środków okultystycznych i paranormalnych, a więc zasadniczo nie poddających się weryfikacji za pomocą metody naukowej, kolidujących z podejściem racjonalistycznym.

Definicja magii wydaje się prosta i zrozumiała, jednak okazuje się, że obecnie mamy spore problemy z odróżnieniem magii od iluzji i w ogóle z poprawnym wyobrażeniem o magii.
Mówiąc o magii większość ludzi wyobraża sobie magika z podwiniętymi rękawami, magiczną różdżką może też i z jakimś magicznym kapeluszem czy peleryną. Mag taki może pokazywać przeróżne sztuczki widzom. Co to jednak oznacza? Oznacza to, że magia kojarzy się nam z zabawą ze złudzeniem, a to z magią nie ma nic wspólnego.
Potocznie rozumiemy magię również jako:
-kuglarskie sztuczki.
-magik- spryciarz życiowy radzący sobie w wielu trudnych sytuacjach.
-sztuka tajemna służąca wywoływaniu ukrytych, niedostępnych sił i mocy.
-coś bardzo trudnego i niezrozumiałego w określeniu „dla mnie to czarna magia”.
Nie trudno się jednak domyśleć, że to z prawdziwą magią ma nie wiele wspólnego.
Prawda może być zaskakująca, bo oto się okazuje, że żaden z iluzjonistów, nawet ci najlepsi, którzy zamieniają jedne rzeczy na drugie, przecinają ludzi, uwalniają się z więzów, nie mają jednak z magią nic wspólnego. Za to jednak przeciętny człowiek może mieć z magią całkiem sporo wspólnego, czasem nawet będąc tego nieświadomym. Przykładem może być chociażby człowiek, który zawiązuje czerwoną kokardę na szyi swojego czarnego kota wierząc w sensowność owego działania.
Ludzkie działania magiczne, te najbardziej codzienne i powszechne świetnie opisuje Henryk Swienko „ludzie częstokroć światli(…) zachowują w swej świadomości, w sposobie myślenia, mentalności, elementy magiczne –wiarę w określone słowa, w szczęśliwe i feralne dni, miejsca, w dobre i złe oko(…) noszą amulety i przeróżne maskotki, nie witają się przez próg. Nie siadają na rogu stołu, odstukują nieprzyjemne słowa w niemalowane drewno(…) fakt jest faktem, magia występuje nadal w społeczeństwach współczesnych, znajduje sobie miejsce w naszej świadomości tuż obok wiedzy, nauki, myślenia logicznego i racjonalnego.”
Nasuwa się więc pytanie, kto z nas nie używa magii? Zapewne, niewielu jest ludzi, o których można by powiedzieć, że nic z magią wspólnego nie mają. Wynika z tego, że mylimy pojęcia- magia jako wiedza pierwotna a zabawa i rozrywka.
Magia to „system określonych spostrzeżeń i czynności oparty na przekonaniu, że można zdobyć władzę nad siłami przyrody, że można zmusić te siły do działania na korzyść człowieka.” Wspomniany już H. Swienko zwraca uwagę, że magia to nie wytwór ciemnoty. Magia to w ujęciu nauki produkt historyczny. Pojawienie się jej w określonym okresie historycznym było potrzebne i oczekiwane. Dlaczego?
Człowiek pierwotny nie posiadał wiary i wiedzy, ale za to posiadał strach. Bał się różnych rzeczy, ale przede wszystkim przyrody. Jednak prócz tego, że się bał, próbował również działać. Obserwował przyrodę i przyjmował, że jeżeli grzmi, to musi być burza. Stąd też imitowanie zjawisk np. pogodowych w celu wywołania deszczu. Czarownik taki miałby na przykład rozbryzgiwał wokół siebie odrobinę wody imitując jednocześnie za pomocą miotełki z piór szum deszczu.
Tego typu praktyki były wynikiem przekonania, że podobne wywołuje podobne (magia naśladowcza). Praktyki magiczne można poza tym podzielić na praktyki mające wywołać pożądany skutek (np. sprowadzenie deszczu), a więc polegające na działaniu. Jest to tak zwana magia czarów. Istnieją też praktyki mające przez powstrzymywanie się od pewnego działania- uchronić dana osobę bądź grupę od przykrych zdarzeń. Działania, od których należy się powstrzymywać to najczęściej zakaz spoczywania pewnych potraw, dotykania pewnych przedmiotów, przebywania wśród ludzi w pewnych okresach - kobiet w czasie miesiączki lub w połogu, ludzi którzy zetknęli się z umarłymi itp. J. G. Frazer określa te rodzaje magii wspólnym mianem magii sympatycznej. S. A. Tokariew wyróżnił ponadto magię pozytywną(białą) i negatywna(czarną).
Biała magia nie jest tajemnicą, rozgrywa się właściwie przy obecności i akceptacji większości społeczeństwa. Biała magia ma za zadanie przysłużyć się społeczności. Do białej magii można na przykład zaliczyć magię myśliwską, magię deszczu, magię leczniczą i tak dalej.
Czarna magia jest jak kontrast białego z czarnym. Całkowita odwrotnością, bo tu, zadaniem magii jest właśnie przynosić szkody. Zaliczmy do niej magię kalectwa, śmierci, bezpłodności i choroby.
W magii od samego początku tkwił głęboki optymizm poznawczy i odkrywczy. Człowiek był przekonany, że jeżeli pozna pewne reguły i będzie się do nich stosować, będzie mógł podporządkować sobie przyrodę i oddziaływać na nią. Magia jest też pierwszą próbą ingerencji człowieka w prawa natury i chociaż nigdy nie wywoływała takich skutków, jakich po niej oczekiwano, to jednak była pożyteczna. Uzbrajała w optymizm i wiarę.

marzec 18, 2008

Kultura - ujęcie antropologiczne cz.2

Kategoria wpisu: kultura, sztuka — Rejke @ 6:05 pm
Tags:

Typ opisowo-wyliczający (nominalistyczny)

Definicja Edwarda Tylora z 1871roku: „kultura, czyli cywilizacja, jest to złożona całość, która obejmuje wiedzę, wierzenia, sztukę, moralność, prawa, obyczaje oraz inne zdolności i nawyki nabyte przez ludzi jako członków społeczeństwa.”

Jest to najbardziej znana definicja kultury. Warto zauważyć, że Tylor traktował zamiennie terminy kultura i cywilizacja. Istotne jest też to, że według jego słów kulturą jest wszystko, co stworzył człowiek i zostało przyjęte przez społeczeństwo. Możemy więc powiedzieć, że już Homo habilis żyjący miedzy czwartym a trzecim milionem lat temu, wytwarzający prymitywne narzędzia, tworzyli pierwsze przejawy kultury materialnej. Z kolei u Neandertalczyków możemy już mówić nawet o przejawach kultury duchowej.

Następni badacze społeczni i antropologowie w dużej mierze opierali się na definicji Tylora oraz na jej podstawie próbowali konstruować swoje.

Podobne spojrzenie na kulturę miała Ruth Benedict z domu Fulton, (ur. 5 czerwca 1887 - zm. 17 września 1948):

Kultura jest to złożona całość zawierająca nawyki nabyte przez człowieka jako członka społeczeństwa.”

Analizując głębiej obydwie definicje tak naprawdę okazuje się, że Ruth tylko powtórzyła to, co zakładał Tylor z tą różnicą, że jej definicja jest po prostu skrótem.

W bardzo podobnym charakterze jest też definicja polskiego antropologa Bronisława Malinowskiego: “Kultura jest integralną całością składającą się z narzędzi i dóbr konsumpcyjnych, twórczych zasad różnych grup społecznych, ludzkich idei i umiejętności, wierzeń i obyczajów.”

Typ historyczny

Zupełnie inaczej patrzył już na kulturę polski historyk kultury i socjolog Stefan Zygmunt Czarnowski (ur. 1 września 1879, zm. 29 grudnia 1937): „Kultura jest dobrem zbiorowym i zbiorowym dorobkiem, owocem twórczego i przetwórczego wysiłku niezliczonych pokoleń (…) Jest nią całokształt zobiektyzowanych elementów dorobku społecznego, wspólnych szeregowi grup i z racji swej obiektywności ustalonych i zdolnych rozszerzać się przestrzennie.”

Istotną różnicą w jego definicji kultury jest fakt, że Czarnowski kładzie szczególny nacisk na tradycję, dorobek historyczny pokoleń. Zwraca uwagę, że kultura nie jest oderwanym zjawiskiem i powstawała przez dziesiątki lat kształtowania się społeczeństwa.

Typ normatywny

Kolejne różne stanowisko zajmują antropologowie Alfred Kroeber(11 czerwca 1876 - 5 października1960) i Talcott Parsons(ur. 13 grudnia 1902 r., zm. 8 maja 1979 r.):

Kultura to przekazane i wytworzone treści i wzory wartości, idei i innych symbolicznie znaczących systemów, będące czynnikami kształtującymi ludzkie zachowania oraz wytwory stanowiące produkt zachowania”.

W podobnym ujęciu przedstawia swoją definicję również Ralph Linton (ur. 27 lutego 1893, zm. 24 grudnia 1953) :

konfiguracja wyuczonych zachowań i ich rezultatów, których elementy składowe są podzielane i przekazywane przez członków danego społeczeństwa”.

Definicje te akcentują podporządkowanie się zachowań ludzkich normom, wzorom, wartościom i modelom.

Typ psychologiczny

Twórcą kolejnego rodzaju definicji jest Stanisław Ossowski (1897-1963):

Kultura jest pewnym zespołem dyspozycji psychicznych przekazywanych w łonie danej zbiorowości przez kontakt społeczny i uzależniony od całego systemu stosunków międzyludzkich.”

Stanisław Ossowski przedstawia definicję z kategorii psychologicznych skupiających się na psychicznych mechanizmach kształtowania się kultury. Analizują one mechanizmy uczenia się, formowania nawyków kulturowych, internalizacji norm obowiązujących w danej zbiorowości i wartości uznawanych przez tą zbiorowość, jak również wpływ kultury na kształtowanie osobowości jednostek. Główny nacisk położony jest na uczenie się i naśladownictwo jako procesy przyswajania kultury.

Spojrzenie Kościoła na kulturę

Według ks. J. Pasierba kultura jest wyodrębnionym z całości życia specjalnym rodzajem działalności człowieka (sztuka, literatura, filozofia, humanistyka). Jakkolwiek by jej nie zdefiniować, kultura jest zarówno formą stosunku człowieka do samego siebie, do ludzi i świata jak i poszukiwaniem tej formy. Jest także formą stosunku człowieka do czasu, do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Sięgnięcie w przeszłość daje kulturze poczucie ciągłości i dystansu, a jednocześnie możliwość odrodzenia przez bunt i negację. Z tego powodu antykultura jest jakąś kontrybucją na rzecz kultury, czegoś nowego, co ma dopiero nadejść.

Do ciekawostek też należy definicja kultury według Jana Pawła II, który to podaje bardzo specyficzną definicję kultury, którą wyprowadza z Księgi Rodzaju i znanych słów: „Czyńcie sobie ziemię poddaną” (Rdz 1, 28). Słowa te są dla papieża najbardziej pierwotną i najbardziej kompletną definicją kultury, gdyż czynić sobie ziemię poddaną to odkrywać i potwierdzać prawdę o własnym człowieczeństwie.

Kultura to poznanie i przemiana świata zewnętrznego, ale i poznanie i przemiana siebie samego. Człowiek poprzez kulturę staje się bardziej człowiekiem.

Z powyższej pracy jasno wynika, że różni badacze kultury różnie rozumieją pojecie słowa „kultura”. Różnice są na tyle istotne i duże, że powstał podział na 6 typów definicji kultury wspomniany na początku. Ciągle powstają coraz to nowsze definicje omawianego terminu i ciągle termin ów jest różnie rozumiany w różnych kręgach i różne wartości są stawiane za te najważniejsze.

Jednakże istnieje jedna istotna cecha wspólna dla wszystkich definicji kultury bez względu na sposób postrzegania problemu przez badaczy.

Otóż, żadna kultura nie może istnieć bez człowieka.

marzec 16, 2008

Kultura - ujęcie antropologiczne

Kategoria wpisu: kultura, sztuka — Rejke @ 12:15 pm
Tags:

Słowo „kultura” (z łac. cultura- uprawa, kształcenie) na przestrzeni wielu setek lat zmieniało swoje znaczenie i było różnie interpretowane przez różnych przedstawicieli nauk oraz przez zwyczajnych przedstawicieli społeczeństwa.

Dziś możemy mówić, że kultura najczęściej rozumiana jest jako całokształt duchowego i materialnego dorobku społeczeństwa, bywa utożsamiana z cywilizacją. Kultura to również charakterystyczne dla danego społeczeństwa wzory postępowania, także to, co w zachowaniu ludzkim jest wyuczone, w odróżnieniu od tego, co odziedziczone.

Według Kluckhohna wszystkie kultury ludzkie są zbudowane wokół problemów związanych z pewnymi podstawowymi wartościami regulującymi stosunek człowieka wobec natury, wobec innych ludzi i wobec samego siebie. Wartość jest przy tym określana jako charakterystyczna dla grupy lub osobnika koncepcja odnosząca się do tego, co godne pożądania. Podkreślana jest różnica pomiędzy pożądaniami i faktycznie dokonywanymi wyborami oraz wyborami uznanymi za godne pożądania. Tylko te drugie wyznaczają wartości.

Główne dziedziny kultury to: kultura materialna, duchowa, społeczna, języka, polityczna oraz fizyczna. Jednak takie rozdzielenie istnieje stosunkowo od niedawna.

Wszelkie próby definiowania kultury zostały przez Alfreda Kroebera i Clydea Kluckhohna zebrane w 6 następujących typów:

  • opisowo-wyliczający (nominalistyczny)

  • historyczny

  • normatywny

  • psychologiczny

  • strukturalny

  • genetyczny

Już sam fakt istnienia takiego podziału jest dowodem na to, że poszczególne definicje różnych antropologów różnią się znacząco od siebie. Różnice te były efektem tego, jak badacz postrzegał zjawisko kultury i co było dla niego najważniejsze. Dla jednego najistotniejsza mogła być historia, dla innego z kolei to, co wytworzone i przyjęte w społeczeństwie. Jednak żeby tego dowieść należałoby dokładnie przeanalizować kolejne definicje.

Pierwotnie słowo „kultura” wiązało się z uprawą roli i hodowlą. Współcześnie w tym rozumieniu istnieją pojęcia monokultura, kultura rolna i kultura bakterii.

Po raz pierwszy terminu w zupełnie nowym znaczeniu użył Cyceron, który w dziele Disputationes Tusculanae użył sformułowania cultura animi (dosłownie: uprawa umysłu).

Czymże bez ciebie bylibyśmy nie tylko my, ale czym byłoby w ogóle ludzkie życie? Tyś pozakładała miasta, ty rozproszonych ludzi powołałaś do życia społecznego, ty zespoliłaś ich między sobą najpierw przez wspólne osiedla, później przez małżeństwa, a wreszcie przez wspólnotę mowy i pisma. Tyś wynalazczynią praw, nauczycielką dobrych obyczajów i ładu.”

Dzieło to okazało się mieć niezwykłe znaczenie na dalsze losy słowa „kultura”. Od tego momentu termin ten był utożsamiany już nie z uprawą roli, lecz z takimi zajęciami jak kształcenie, pielęgnacja.

Jednak dopiero w roku 1688 termin „kultura” został użyty już w znaczeniu nowoczesnym. Dokonał tego Samuel Pufendorf(ur. 8 stycznia 1632, zm. 26 października 1694) w swojej pracy De iure naturae et gentium.

Samuel użył w owej pracy słowa cultura dla określenia wszystkich wynalazków wprowadzonych przez człowieka takich jak moralność, obyczaje, instytucja społeczne itd.

Przez następne lata termin ten był coraz częściej używany przez uczonych zajmujących się naukami społecznymi. Znaczące są, więc słowa niemieckiego filozofa Johanna Herdera, który już w XVIII wieku napisał w przedmowie do Myśli o filozofii dziejów:

Nie ma nic bardziej nieokreślonego niż słowo kultura.”

Jednakże znalazło się mnóstwo uczonych, którzy jednak postanowili określić nieokreślone.

 

cdn

marzec 13, 2008

Blender cz.2

Kategoria wpisu: Blender — Rejke @ 5:52 pm
Tags: ,

Minęło trochę czasu od mojego pochwalenia się tym, że zaczęłam zajmować się Blenderem. Tak naprawdę całkiem na miejscu pewnie by było powiedzieć, że już mi się znudziło i że to był tylko chwilowy zachwyt.

Cóż….jednak nie. Spędzam przy nim trochę czasu, baaa… nawet kupiłam książkę by móc się z niej uczyć. Innymi słowy -zabrałam się za temat poważnie.

Od momentu kupna książki moja nauka mocno skoczyła do przodu i mimo iż nie zawsze i nie wszystko mi wychodzi tak pięknie jak to opisują, to szczerze mogę ją polecić:

Blender -kompendium” K. Kuklo, J.Kolmaga

http://helion.pl/ksiazki/blekom.htm

 

A to moje dzisiejsze „dzieło” wraz z uproszczoną ewolucją. Oczywiście bardzo to schematyczne mimo to jednak jestem w miarę zadowolona. W końcu przecież zaczynałam od piernikowego ludzika….

 

1.

pokoik

2.

pokoik2

3.

pokoik3

inna wersja końcowa

pokoik3.1

 

marzec 10, 2008

Nam June Paik

Kategoria wpisu: polecane, sztuka — Rejke @ 11:59 przed południem
Tags: , ,

Urodzony 20 lipca 1932 roku w Korei, pochodzenia Koreańskiego. Zmarł 29 stycznia 2006 roku w Miami, pozostawiając po sobie bogaty dorobek artystyczny.

Studiował estetykę, sztukę, filozofię i muzykę w Hongkongu i Japonii. W późniejszym czasie, gdy przeniósł się do Niemiec, studiował teorię i historię muzyki. Interesował się kompozycją i muzyką elektroniczną.

Ważnym punktem w jego życiu, było przyłączenie się na początku lat 60 do grupy Fluxus. Zaowocowało one zainteresowaniem muzyką awangardową, oraz sztuką performance. Niedługo później zaczął budować charakterystyczne instalacje z odbiorników telewizyjnych którymi sterował za pomocą pola magnetycznego oraz innymi technologiami do generowania kalejdoskopowych obrazów, barwnych efektów świetlnych

Grupa Fluxus starała się znieść granice pomiędzy „tradycyjną” sztuką a zwyczajnym życiem. W tym celu pozwalali sobie na przejawy spontaniczności w swojej twórczości która nie była w całości zaplanowana. Często opierana na interakcji z widzami zmuszając ich niejako do stania się częścią sztuki, bądź patrząc na to z innej strony wprowadzając sztukę (czasem brutalnie) bezpośrednio w ich życie. Aby nie być gołosłownym przytoczę przykład pewnego performance przeprowadzonego przez Paika. John Cage -uczestnik- opisuje je w ten sposób: “Nam June Paik podszedł nagle do mnie, obciął mi krawat i zaczął szarpać na mnie ubranie, jakby chciał ze mnie je zedrzeć. Za nim było otwarte okno, byliśmy na szóstym piętrze, i nagle każdy pomyślał, że on przez to okno wyskoczy. Na szczęście zadowolił się wyjściem z pokoju. My jednak pozostaliśmy przez jakiś czas jak ogłuszeni, bez ruchu i przerażeni. Wreszcie zadzwonił telefon- to był Paik. Dzwonił, żeby nam powiedzieć, że performance się skończył.

 

Nam Jun Paik był pionierem video-art. Ten rodzaj sztuki jest realizowany przede wszystkim za pomocą sprzętu wideo i powstał wraz z wprowadzeniem na rynek tanich, ogólnodostępnych magnetowidów i kamer w końcu lat 60. Video-art, proponuje użyć telewizji jako medium, które pomoże nawiązać bliższy kontakt z widzem. To sztuka, która miała zbadać nowe obszary wrażliwości estetycznej, które są niedostępne dla innych dyscyplin artystycznych.

Paik sukces komercyjny osiągnął późno, bo dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych, kiedy to dzięki kolejnym członkom Rodziny Robotów trafił do kolekcji prywatnych.

Paik, to niezwykły pionier, był pierwszym, który publicznie demolował fortepiany, aby wydobyć z nich ostateczne brzmienie. Jako pierwszy wprowadził telewizor do sztuki i seks do muzyki. Był współautorem pierwszego zdalnie sterowanego robota oraz pierwszego video-syntetyzatora. Przez pierwsze piętnaście lat swojej multimedialnej i interdyscyplinarnej pracy nie wystawiał swoich prac w muzeach ani galeriach komercyjnych. Ten artysta i kompozytor, który był programowym anty-artystą, dekompozytorem i dekonstruktorem, jako pierwszy konstruował wielkie instalacje video, zwane przez niego video-tapetami. Był pierwszym profesorem sztuki video w Europie - na Akademii Sztuk Pięknych w zachodnioniemieckim Düsseldorfie - i pierwszym Koreańczykiem, reprezentującym zjednoczoną sztukę niemiecką na Biennale w Wenecji. W 1991 roku umieszczony został przez niemiecki miesięcznik „Capital” w pierwszej dziesiątce rankingu artystów światowych.

W galerii Parnass w 1963 roku Paik prezentuje „Exposition of Music”. „Electronic Television”, w której modyfikuje, w dadaistycznym duchu, telewizory i fortepiany. Fortepiany są pozaklejane różnorodnymi przedmiotami i urządzeniami. Jeden ma unieruchomioną klawiaturę, w inny pod jednym klawiszem włącza się dmuchawa powietrza, pod innym tranzystor lub syrena, jeszcze inny wyłącza światło w galerii. Artysta umieścił też miseczki z tłuszczem, przedmioty miękkie i szorstkie.

 

W latach 80. Paik jako pierwszy używa satelitów jako medium dla artystycznego przekazu. Jego pierwsza satelitarna instalacja to „Good Morning Mr. Orwell” z 1984 roku. Artysta chciał przekazać przez nią, że orwellowska wizja świata się nie spełnia. Inne połączenie satelitarne w formie performance było zatytułowane „Bye Bye Mr. Kipling” i przeciwstawiało się myśli Kiplinga, który stwierdził, iż Wschód jest Wschodem, Zachód Zachodem i nigdy nie powinny się spotkać. Trzecia duża transmisja „Wrap Around the World”, była połączeniem między USA, Brazylią, Francją, Niemcami, Irlandią, Izraelem i Japonią. W satelitarnym performance uczestniczyli inni artyści - japoński muzyk Ryuichi Sacamoto, piosenkarz David Bowie, choreograf Merce Cunningham, wiedeńska Orkiestra.

Paik jako pierwszy użył sformułowania „autostrada informacyjna” w 1974 roku, w studium dla Rockefeller Foundation.

 

 

Telewizja, jako pewna forma zdobywania wiadomości, a więc wiedzy, chcąc nie chcąc, jest instytucją władzy. Co więcej – władzy, z którą się nie dyskutuje. Oddając się pod opiekę redaktorów prowadzących, zgadzamy się, aby przyswajać sobie wiadomości w ściśle określonym -programem telewizyjnym- porządku.

Wielowarstwowe konstrukcje Nam June Paika złożone z obrazów telewizyjnych mocno oddziałują na widza. Doskonale oddają natłok przekazywanych informacji.

Pomimo iż wydaje się, ze prace Paika niosą ze sobą pesymistyczne przesłanie, sądzę, że dzięki takim jak on pojawia się iskierka nadziei. Nadzieje tą niesie ze sobą sztuka ludzi umiejących spojrzeć na społeczeństwo z dystansem. Ufam, iż ich sztuka ujawni istotne kłopoty nim będzie zbyt późno.

Poza tym, jak powiedział sam Paik, on nie pokazywał nikomu co ma robić. Nie wcielił się w rolę dobrego wujka, który udziela cudownych rad. Paik to -pokuszę się o określenie go nawet- artysta-wizjoner. Przedstawił świat takim jakim go odczuwa. Resztę interpretacji pozostawia nam, odbiorcom.

 

 

1. Tehnobuddha

http://pages.emerson.edu/Courses/fall00/ma360e/Techno_Buddha.JPG

2. Tv-buddha

www.etsu.edu/philos/classes/rk/postmodern/htmdescriptionpages/30paik2desc.jpg

 

3. Electronic Superhighway

http://www.youtube.com/watch?v=4rdeB_VsYIE

 

marzec 7, 2008

O sztuce - próba definicji

Kategoria wpisu: sztuka — Rejke @ 9:51 pm
Tags:

Ktoś by mógł zapytać, po co w ogóle zastanawiać się nad pojęciem definicji sztuki? Przecież każdy wie czym jest sztuka! Okazuje się jednak, że nie jest to ani proste ani jednoznaczne.

Powstają pytania, co jest a co nie jest sztuką? Czy jest sztuką performance czy video-art? I dlaczego niby miałby nią nie być?
Podstawowym błędem jaki popełnia się próbując opisać czym jest sztuka, jest stwierdzenie:
„sztuka jest czymś pięknym!”.

Należałoby się więc zastanowić czym właściwie jest piękno i dochodzimy do wniosku iż jest to coś, co wywołuje pozytywne emocje (podobny pogląd głosił już Arystoteles).

Piękno - wydaje się, że każdy potrafi określić mniej lub bardziej trafnie czym jest piękno. Czy to jednak oznacza, że wszyscy jednogłośnie uważają pewne byty za piękne? Poczynając od porównań mniej drastycznych typu: Kowalskiemu podoba się sztuka renesansu a nie cierpi baroku, Nowak zaś fascynuje się sztuką starożytną -a kończąc drastycznie – Iksiński za jedyną wartościową i piękną, uważa sztukę współczesną.

Nie istnieje jedna kategoria piękna wspólna dla wszystkich ludzi, dlatego też, błędną będzie każda definicja sztuki, która zawiera w sobie kategorię „piękno”.

Poza tym błędem jest również samo stwierdzenie, że sztuka musi być piękna dla kogokolwiek. Sztuka nie jest synonimem piękna. Sztuka to emocje, które artysta określił w sposób dla siebie najbardziej trafny i to jest też przyczyna, dla której wielu ma problem ze zrozumieniem jej. Sztuka zawiera w sobie zarówno emocje pozytywne jak i negatywne, silne i słabsze, przeżycia tragiczne i radość. W sztuce zawiera się sposób patrzenia na świat artysty.

marzec 4, 2008

Blender

Kategoria wpisu: Blender, zainteresowania — Rejke @ 11:32 pm
Tags: , ,

Dawno, dawno temu…a może i nie tak dawno…

Druga część mojej duszy, w niektórych kręgach znana jako Dzieło Futurystyczne, pokazał mi, że istnieją inne światy niż powszechna winda i że są całkiem funkcjonalne – mało tego, nawet nie gryzą.

Zbyt mocno.

Wtedy Panna Rejke doznała olśnienia, zachłysnęła się podziwem i szaleńczym upojeniem, którego nie przerywały drastyczne niekiedy niepowodzenia. Tak bardzo chciała zdziałać coś tu i teraz. Brała się więc za różne rzeczy, próbowała zaprzyjaźnić się z pascalem, html’em…z gimpem raczej nie próbowała się dogadywać. Posmakowała trochę tego i owego lecz nigdzie nie została na dłużej, aż dziś nadszedł ON.

Przeglądając poranne wiadomości, najnowsze doniesienia ze świata, kultury, nauki…nie miałam planów jak skutecznie wykorzystać kolejny dzień istnienia. ON jednak wiedział lepiej.

Blender – i wszystko stało się jasne. Ten dzień mogłam spędzić tylko z nim.

Szaleńcze zafascynowanie, podniecenie…zaczęłam poszukiwać informacji, galerii, filmików, stron… Ściągnęłam, otworzyłam…Moim oczom ukazał się niezbyt przyjazny interfejs jak dla takiego szarego klikacza za jakiego się uważałam. Mimo to moje podekscytowanie nie znikło. Szybko się okazało, że rundę pierwszą wygrał Blender. Wobec ogromu opcji jakie oferuje byłam kompletnie bezbronna.

Kolejnym moim krokiem było zrobienie czegoś według instrukcji  (http://www.blender.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=153&Itemid=1 )

Jednak nie znając całkiem obsługi programu i tym razem Blender ze mną wygrał. 2:0 dla niego.

Spokorniałam lecz ani przez chwilę się nie poddałam. Można powiedzieć, że jego opór wprawił mnie w jeszcze bardziej waleczny nastrój.

Znalazłam oręże ( http://manual.blender3d.pl/ ). Niestety przestarzałe ponieważ dotyczy Blendera 2.31. Starłam zatem rdzę z miecza, zamachnęłam się i…. oto efekty pierwszych prac.

Blender

To pierwszy zrzut jaki zrobiłam, chociaż wiele czasu minęło zanim to osiągnęłam. Żałuję, że nie uwieczniłam go (piernikowego ludka) w formie, gdy był tylko płaszczyzną określoną krawędziami i wierzchołkami.

Blender2

A to kolejny etap mojej pracy. Obecnie pracuję nad teksturą i budową szkieletu…

 

Dla wszystkich zainteresowanych, Blendera można pobrać stąd:

http://www.blender.org/download/get-blender/

 

 

 

marzec 1, 2008

“Baśń o myśli ostatniej”

Kategoria wpisu: polecane — Rejke @ 11:09 pm
Tags: ,

Książka książce nie równa. Z pewnością są takie, które lubimy czytać bardziej, a po inne nigdy byśmy nie sięgnęli. Są też takie, których znajomość jest wymagana przez otaczające nas środowisko.

Baśń o myśli ostatniej” – trafiła do mnie przypadkiem, nie szukałam jej, lecz najwyraźniej ona znalazła mnie, by opowiedzieć historię, która wydarzyła się naprawdę.

W 1915 roku władze tureckie zarządziły rozwiązanie „kwestii ormiańskiej” chociaż cała historia zaczęła się już wcześniej w 1890 roku. Na terenie Imperium osmańskiego, podbitego przez Turków, żyło ponad 2.6 milionów Ormian. Widząc słabość imperium, tureccy Ormianie zażądali autonomii. By ich zastraszyć, sułtan Abdülhamid II zachęcał Kurdów do napadania na wioski ormiańskie i mordowania mieszkańców.

Ormian dotknęły też niezwykle wysokie podatki i opłaty za np. możliwość uchylenia się od służby w wojsku (co było konieczne ze względu na religię Ormian) a nawet za bezpieczeństwo panny młodej, by nie została porwana przez Kurdów i zwrócona mężowi rozdziewiczona. Te wszystkie działania doprowadziły wreszcie do wybuchu ormiańskich powstań, krwawo stłumionych w 1894-’95 przez wojsko tureckie.

Przed wybuchem I wojny światowej postanowiono ostatecznie zlikwidować Ormian, którzy stanowili przeszkodę dla zjednoczenia ludów Tureckich od Bosforu po Mongolię. Zaczęto od likwidacji inteligencji, lecz w efekcie brutalna rzeź dotknęła ludzi z każdego stanu.
W sposób niezwykle brutalny zamordowano wtedy około 1,5 miliona ludzi. Ofiary spychano ze skał, topiono, torturowano psychicznie i fizycznie, głodzono, palono i zakopywano żywcem…

 

Ta historia jednak ma swój dalszy ciąg. Adolf Hitler powiedział w 1939 roku wydając rozkaz ataku:

“Zabijajcie bez litości kobiety, starców i dzieci; liczy się szybkość i okrucieństwo. Kto dziś pamięta o rzezi Ormian?”.

 

Mówi się głównie o tej drugiej rzezi i to ja szczególnie przeżywamy, zupełnie zapominając o poprzednich. Co więcej, dosyć znaczna część krajów na świecie nie uznaje Rzezi Ormian jako ludobójstwa.
W porównaniu z masakrą II wojny światowej historia Ormian zdaje się być obca. „Baśń o myśli ostatniej” przybliży tamte odległe czasy, przedstawi kulturę oraz religię.

 

 

- Jestem bajarzem w twojej głowie. Nazywaj mnie meddach… A teraz bądź całkiem cicho, Towmo Chadisjanie. Naprawdę cicho. Bo to nie potrwa już długo. Wkrótce nastąpi ten moment. A wtedy… gdy twoje światła stopniowo będą gasnąć… opowiem ci baśń.
- Jaką baśń, meddach?
- Baśń o myśli ostatniej. A zacznę tak: Była kiedyś ostatnia myśl. I myśl ta siedziała ukryta w ostatnim krzyku trwogi.”
Edgar Hilsenrath - baśń o myśli ostatniej

 

w tym temacie, szczególnie polecane:

Blog at WordPress.com.