Archiwum

Archiwum dla luty, 2009

Symbol kozła ofiarnego od czasów starożytnych do współczesnych

luty 20, 2009 Rejke Dodaj komentarz

Symbol, jakim od wieków był kozioł ofiarny, jest zdecydowanie jednym z silniejszych i ważniejszych symboli w dziejach historii człowieka. Kozioł ofiarny zabiera od nas wszystkie demony, plagi i nieszczęścia, abyśmy my mogli znów cieszyć się życiem. Jak pisze George Frazer

„Gdy epidemia cholery wybucha wśród plemion indyjskich Bharów, Mallanów i Kurmów, bierze się kozę lub bawołu -zawsze musi to być samica i możliwie jak najczarniejsza- przywiązuje się na jej grzbiecie trochę zboża, goździków i minii w żółtej szmatce i wypędza ze wsi. Wyprowadza się zwierzę za granicę wsi i nie wolno mu do niej powrócić. Niekiedy znaczy się je czerwoną farbą i wypędza do następnej wioski, dokąd zabiera zarazę”…

Historia niesie ze sobą wiele tradycji i rytuałów związanych z kozłem ofiarnym. Niejednokrotnie tradycje te były krwawe i niezwykle brutalne.

Takim przykładem może być tradycja z Ugandy, gdzie ostrzeżony przez bogów król o niecnych zamiarach swoich wrogów, wysyła na granicę człowieka, który został dotknięty jakimś kalectwem przez co tez jednocześnie naznaczony przez bogów jako kozioł ofiarny. W podróży na granicę towarzyszy mu silna straż. Ofierze towarzyszy także krowa, kozioł, kura i pies. Za granicą łamano wszystkim kości by nie mogli już nigdy więcej powrócić. Uważano, że w ten sposób zaraza i złe demony powrócą tam, skąd zostały przysłane.

Dosyć niezwykłym przykładem jest fakt, że w pewnych społecznościach zabijano boga. Oczywiście boga, w przenośni…. Bogiem stawał się człowiek. Prawdopodobnie podobne tradycje wzrosły stąd iż w pewnych społecznościach zabijano starego władcę, wierząc, iż w ten sposób uchroni się go od starczych słabości i zachowa się na zawsze jego siły witalne. Po pewnym czasie ludzie doszli do wniosku, że władca wraz ze śmiercią do życia pozagrobowego może zabrać wszystkie grzechy i całe zło ze świata by uczynić lżejszym życie tych, co pozostaną.

Taką tradycję odnajdziemy w znanym święcie Saturnaliów obchodzonym w starożytnym Rzymie. Wypadało ono w ostatnim miesiącu roku rzymskiego i miało upamiętniać radosne panowanie boga Saturna. Na trzydzieści dni przed świętem wybierano młodego, przystojnego mężczyznę, który przyodziany w królewskie szaty stawał się żywym wizerunkiem króla Saturna. Otoczony był prywatną świtą żołnierzy. Przez trzydzieści dni wolno było mu robić wszystko co tylko chciał, dawać upust swoim namiętnościom i żądzom. Po tym czasie jednak następował koniec radosnego królowania i w święto Saturnaliów podrzynano gardło ziemskiemu królowi.

Z czasem ten krwawy rytuał został złagodzony i zakazano podobnych praktyk.

Co jest jednak niezwykle ciekawe, w późniejszym czasie, gdy zrodziła się tradycja karnawału, jedną z głównych postaci często bywał właśnie błazen, który uosabiał okres świąteczny. Po krótkim panowaniu tak samo jak uosobienie boga Saturna, zostawał publicznie zamordowany.

Tradycję zabijania ludzi jako kozłów ofiarnych odnajdziemy również u Azteków…

” Brali oni jeńca co ich zdaniem był odpowiedni i nim złożyli go w ofierze swoim bożkom, nadawali mu imię bożka, któremu miał być ofiarowany i nakładali na niego te same ozdoby, jakie miał na sobie bożek, mówiąc, że jest uosobieniem samego bożka. A przez czas trwania tego wcielenia, a niekiedy był to rok, innym razem sześć miesięcy, a w innych wypadkach krócej, czcili goi modlili się do niego, jak gdyby był prawdziwym bożkiem. A przez cały ten czas jadł, pił i bawił się. Gdy przechodził ulicami, ludzie zbliżali się do niego, by złożyć mu hołd, i każdy ofiarowywał mu jałmużnę i sprowadzał do niego dzieci, chorych, by ich uleczył i pobłogosławił, i wolno mu było robić wszystko, czego zapragnął, ale zawsze towarzyszyło mu dziesięciu lub dwunastu mężczyzn, żeby nie uciekł. On zaś dął czasami w mały flet, żeby ludzie mogli się przygotować do uczczenia go. Gdy nadchodziło święto, a był już tłusty, zabijali go, wypruwali wnętrzności i zjadali, składając jako uroczystą ofiarę. (1)”

chicomecoatl_21

Ofiary składane były także z kobiet i tak podczas wrześniowego święta, poprzedzonego siedmiodniowym postem, składano w ofierze młodą około dwunastoletnią niewolnicę, najładniejszą ze wszystkich dziewcząt, jako wcielenie Bogini Kukurydzy. Oczywiście, tak samo jak w pozostałych przypadkach nakładano na nią ozdoby bogini. Przez cały dzień prowadzono dziewczynkę w ciężkim stroju od domu do domu, tańcząc przy tym, by rozweselić ludzi po utrapieniach postu.

Wieczorem cała społeczność zbierała się na dziedzińcu świątyni. Była to noc, kiedy nikt nie spał, by o północy wznieść platformę przybraną kukurydzą, wypełnioną wszystkimi dostępnymi nasionami. Platformę ustawiano przy drzwiach komnaty, w której stała drewniana figura bogini. Komnata w środku i na zewnątrz była udekorowana kukurydzą, dyniami, kwiatami oraz nasionami. Podłoga była pokryta grubą warstwą ofiar składanych przez wiernych. Do tej pory wszystkiemu towarzyszyła radosna muzyka i teraz gdy się kończyła, pojawiała się uroczysta procesja kapłanów i dygnitarzy a pośrodku szła dziewczynka. Miała ona wejść na rusztowanie i stanąć wyprostowaną na kukurydzy. Kapłani okadzali ją i znów rozlegała się muzyka a przy jej dźwiękach, wielki dygnitarz świątyni występował z brzytwą i ścinał zielone pióro przytwierdzone do głowy wraz z włosami. Pióro i włosy ścięte przy samej skórze były ofiarowane bogini. Po zakończeniu obrządku dziewczynka schodziła z palakinu i odprowadzano ją na miejsce, gdzie miała spędzić resztę nocy. Wierni w tym czasie czekali i modlili się do świtu.

O poranku, kapłani ponownie sprowadzali dziewczynkę ubraną w szaty bogini i ponownie wchodziła na palakin. Następnie starszyzna świątyni brała ów palakin i przy wtórze pieśni oraz w oparach kadzideł obnoszono go w procesji przez wielki dziedziniec do sali boga Huitzilopochtil i z powrotem do komnaty z bogini Kukurydzy. Następnie dziewczynka schodziła z platformy i stawała na stosach kukurydzy. Starszyzna i szlachetnie urodzeni po kolei podchodzili do niej z talerzami pełnymi zakrzepłej krwi, którą wytoczyli sobie z uszu jako pokutę w czasie siedmiu dni postu. Ceremonia ta trwałą bardzo długo, ponieważ absolutnie każdy wierny musiał przyjść przed jej oblicze ze swoja krwią i jej ją ofiarować. Gdy i ta ceremonia dobiegła końca, ludzie wracali do domu, by wreszcie najeść się do syta. Gdy wypoczęci wracali do świątyni następowało zakończenie święta. Kapłani w tym momencie uroczyście okadzali dziewczynkę a następnie rzucano ja na wznak na stosy kukurydzy i odcinali jej głowę a tryskająca krew zbierali i skrapiali nią posag bogini, ściany komnaty, ofiarowaną kukurydze, pieprz, dynię i nasiona. Następnie zdzierano skórę i jeden z kapłanów wciskał się w nią oraz ubierał się w szaty które nosiła dziewczynka. Tak przygotowanego pokazywano ludziom, a wszyscy tańczyli.

Kozioł ofiarny wchodzi na miejsce wszystkich zagrożonych w społeczności i przez swoje odejście zabiera ze sobą całe zło ratując przy tym społeczność. Według rozumowana jest bardziej ekonomicznie zabić jednego człowieka, czy jedno zwierzę, chociażby i to najlepsze, po to, by zapewnić byt tym, którzy pozostaną.

Kolejnym doskonałym przykładem kozła ofiarnego były równie brutalne w swym obrządku procesy czarownic. Według wierzeń, czarownice paktowały z diabłem, sprowadzały na niewinnych ludzi choroby, nieszczęścia, nieurodzaje, impotencje, bezpłodność, zjadały i zabijały dzieci, niszczyły plony oraz mordowały zwierzęta w gospodarstwach.

Okres polowań na czarownice trwał od połowy XIV wieku do połowy XVIII wieku. Swój największy rozkwit osiągnęły w momencie, gdy papież Mikołaj V w liście do Hugunesa Lenoira, inkwizytora na Francję, przekazał inkwizycji prawo do zajmowania się wszystkimi przypadkami praktyk magicznych i czarów.

Stosowano najrozmaitsze próby, które miały wykazać czy domniemana czarownica jest nią naprawdę. Do jednej z nich należała próba wody podczas której to przywiązywano kamień do ofiary i jeżeli ta była niewinna -szła na dno. Wierzono, że publiczne spalenie czarownicy uratuje społeczeństwo. Najwyraźniej musiano w to wierzyć bardzo mocno, gdyż przypuszcza się ze tylko w samych Niemczech na stos rzucono 100 000 podejrzanych o czary osób.

Współcześnie w różnych rejonach świata (zwłaszcza w krajach Afryki i Indiach) utrzymuje się przekonanie, iż możliwe jest wyrządzenie szkody przy pomocy czarów. Choć oficjalnie czary nie figurują w katalogu przestępstw, zdarzają się samosądy, w trakcie których atakowane, a nawet zabijane są osoby posądzone o czary. Również w krajach wysoko rozwiniętych wiara w czary się utrzymuje, a prawo niekiedy musi odnosić się do zjawisk określanych jako czary. W roku 1999 w stanie Oklahoma w USA 15-letnia Brandi Blackbear została na 15 dni zawieszona w prawach ucznia za “rzucanie uroków”. Zabroniono jej również noszenia w szkole lub rysowania emblematów związanych z ruchem Wicca.

W Krakowie w roku 2003 miał miejsce nie tyle proces o czary, co proces dotyczący pomówienia o czary. Jerzy M. – rolnik z Woli Kalinowskiej k/Krakowa pozwał do sądu swoją sąsiadkę Annę B., która publicznie stwierdziła, że M. jest czarownikiem, który zabiera mleko od jej krów. Jako dowód przytaczała fakt, iż odstawia on 40 litrów mleka z dwóch krów, podczas gdy ona – jedynie 17 litrów.

Można by oczywiście twierdzić, że praktyki te były okropne i brutalne. Cóż jednak, gdy przypomnieć szczególnie Polakom, którym nie są obce praktyki chrześcijańskie ich własne tradycje?

Msza posiada dwa wymiary: ludzki i boski.

Wymiar ludzki zawiera w sobie składanie na ołtarzu darów, które symbolizują ofiarowanie się kapłana i wiernych. Rytuał z tym związany uświęca dary oraz dawców, jednocześnie również upamiętnia Ostatnią Wieczerzę, wcielenie, mękę śmierć i zmartwychwstanie. Wymiar boski ujawnia się jako wieczne teraźniejsze w bezczasowym trwaniu życie Chrystusa by poddawszy się ustalonym regułom przebiegać w skondensowanej formie świętej akcji. Wszystko co stanowi o istocie mszy, jest aktem łaski Boga, zatem kapłanowi i wiernym przypada funkcja jedynie służebna. Mimo, że akt ten jest wydarzeniem odbywającym się w samym Bogu, to jednak ludzkość została w niego włączona jako absolutnie niezbędna część. Objawia się to przez fakt, że sam Bóg staję się człowiekiem i potrzebuje również kapłana oraz wiernych.

Chleb i wino są istotnymi produktami, wyrażają przez siebie trud jaki człowiek musiał włożyć w ich uprawę. To płód ludzkich rąk, kultury, na co składa się praca, cierpliwość, uwaga i troska o przeżycie. Zatem jeśli ofiaruje się chleb i wino, to akt ten ma znaczenie złożenia w ofierze najlepszych owoców ludzkiego trudu. Czegoś co powstało dzięki ludzkiej uwadze i sumienności.. Chleb jest produktem, który gwarantuje przeżycie, jest pokarmem. Z kolei zaś wino, to produkt, który niesie ze sobą coś więcej niż przetrwanie, ponieważ do przetrwania wystarczyłaby woda…wino zawiera w sobie to coś, co sprawia, że ludzie są szczęśliwsi i zachwyceni odmiennym smakiem. Zatem wino to produkt, który ma wpływ na duchową stronę istoty ludzkiej.

Chrześcijanom oraz ludziom, którzy niejako żyją w kulturze chrześcijańskiej, nie wydaje się jakoś szczególnie brutalną owa religia. Jednak, gdyby spojrzeć na nią pod odrobinę innym kątem, okazuje się jak z pozoru niewinne obrządki mogą nabrać krwawego wymiaru:

“Historia ludów pierwotnych to w dużej mierze nasze domysły i próby rozwiązania zagadki nie do rozwiązania. Warto tu przytoczyć przy okazji pewien niezwykle logiczny przykład . Wyobraźmy sobie, że nasz świat uległ zagładzie. Po tysiącach lat i po narodzeniu się zupełnie nowej cywilizacji, tamtejsi archeologowie odkopują gotycki kościół. Znajdują w nim przedstawienia ukrzyżowanego mężczyzny ociekającego krwią. Główną nawę wieńczy stół kamienny. Zauważają też, że budowla ustawiona jest na osi wschód -zachód. To ostatnie skłania ich to wysnucia całkiem uzasadnionej hipotezy, że świątynia poświęcona była kultowi solarnemu. Kamień ofiarny i wizerunek okrwawionego mężczyzny świadczą o tym, że składane były ofiary z ludzi. Na tej podstawie można właściwie zrekonstruować przeszłość: w hołdzie Bogu- Słońcu mordowano młodych mężczyzn a ich zwłoki podnoszone były na palu, by pokazać je wiernym i Bogu (2).”

saksild_kirke_krucifiks1

Zaskakująca interpretacja, ale czy nie uświadamia ona, jak łatwo czasem nie zauważyć brutalności w swojej własnej kulturze? To co nam wydaje się zwykle i normalne, dla innej społeczności może wydać się brutalne i nieludzkie.

W przypadku religii chrześcijańskiej można by się pokusić o stwierdzenie, że Jezus Chrystus był kozłem ofiarnym czego dowodem mógłby być słowa Kajfasza: Lepiej zabić jednego, niż żeby wszyscy zginęli.

Nowsza historia niesie ze sobą potworny przykład zbiorowego kozła ofiarnego jakim byli Żydzi dla Niemców. Po przegranej I wojnie światowej ich zdaniem, Żydzi stanowili rasę, czy raczej mieszankę rasową, której reprezentanci stanowią element szkodliwy z przyczyn genetycznych: takie postrzeganie Żydów skłaniało do izolowania i eliminowania Żydów, a także wszystkich zasymilowanych osób pochodzenia żydowskiego. Propaganda szerzyła te poglądy podpierając się rzekomymi wynikami badań naukowych, sfałszowanej wiedzy historycznej lub antropologicznej. Ogólna liczba ofiar mogła sięgnąć około 6 milionów.

Współczesne przykłady kozłów ofiarnych w Polsce nie są już tak dramatyczne jak te przywołane z historii. Niemniej ciągle są one obecne w naszej kulturze i tradycji. Jedną z najbardziej rozpowszechnionych tradycji jest topienie Marzanny. Mora, Morana, Morena, Marena, Marzaniok, Śmierć, Śmierztecka, Śmiertka, Śmiercicha, Dusiołek, Dusiec to kukła, najczęściej słomiana, ozdobiona wstążkami, paciorkami i ubrana w płótno. Tak samo jak w historycznych obrzędach, gdzie kozioł ofiarny wcielał się w postać boga, tu Marzanna jest uosobieniem bogini śmierci. Ludzie wyobrażali sobie, że poprzez zabicie uosobienia złej bogini ta zabierze ze sobą całe zło i głód zimy.

Również z ceremonią topienia Marzanny związane są odpowiednie rytuały i zwyczaje.

800px-marzanna031

Kozioł ofiarny w naszej Polskiej kulturze nabiera także innego znaczenia. W pewnym sensie jest on oderwany od pierwotnego symbolu a ludzie, którzy go używają mniej lub bardziej świadomie, często nie zdają sobie sprawy z tego, jakie jest jego pochodzenie. Przykładem może być przypadek z pewnej firmy, gdzie pracuję. W społeczności pracowników znalazły się dwie pracownice, które reszcie z jakiegoś powodu nie przypadły do gustu. Były one publicznie poniżane, wyśmiewane i wykorzystywane do wykonywania najtrudniejszych zadań. Paradoksalnie, zadania te były na nie zsyłane, gdyż pozostali pracownicy nie potrafili ich rozwiązać. Zlecenie takiego zadania kozłu ofiarnemu ratowało pozostałych pracowników przed ponoszeniem odpowiedzialności za błąd w wykonaniu zadania a dodatkowo zapewniało rozrywkę w postaci radości z wymierzonej kozłu kary. Praktyka ta osiągnęła dosyć ekstremalny skutek. Co prawda kozioł ofiarny nie został zabity, ale w chwili, gdy należało usunąć jednego pracownika, głos społeczności wskazał właśnie jego.

Podsumowując kozioł ofiarny jest niezwykle istotny dla prawidłowego funkcjonowania określonej społeczności. Zapewnia on równowagę społeczną oraz poczucie bezpieczeństwa. Jest też, z punktu czysto ekonomicznego, pożyteczny, ponieważ poświęcenie jednego istnienia ratuje grupę, całą społeczność lub nawet cały świat przed kataklizmem. Symbol kozła ofiarnego jest także niezbędny dziś, mimo posiadanej wiedzy o świecie, ludzie ciągle potrzebują czegoś lub kogoś, by móc pozbyć się swoich grzechów, bądź też po prostu zrzucić na niego odpowiedzialność ze własne winy.

1 Jose Acosta (1540-1600) od 1572 r misjonarz Peru. Napisał „Historia natural y moral de les Indias.

2 A. LeroiGourhan, Les Religions de la prehistoire. Paris 1966.

Kategorie:kultura Tagi:,