Archiwum

Archiwum dla maj, 2009

Zefirek – czyli na co komu notebook?

maj 27, 2009 Rejke Dodaj komentarz

Rynek komputerów rozwija się zaskakująco oraz szybko. A nawet zaskakująco szybko.

Jeszcze jakiś czas temu laptop był dobrem egzotycznym, budzącym podziw a teraz…? stał się już pospolity. Jednak obok komputerów stacjonarnych i laptopów na rynek wkroczył trzeci gracz, czyli notebook. W tym czasie również ostro wkroczyły telefony które już z telefonem nie mają wiele wspólnego takie jak G1 ale powiedzmy, że tutaj sobie je darujemy.

Tak więc komputery stacjonarne, laptopy i notebooki. Początkowo zdawałoby się, że te ostatnie nie zdobędą rynku. Bo i na co komu taki mały komputerek?

Za wady notebooków uważa się małą wydajność, małe rozmiary w tym małe rozmiary ekranu. Jednak te wady szybko zostały dostrzeżone jako zalety.

Niewielki procesor, dziś to już najczęściej 1.6 choć np. Asus Eee Pc z serii 700 posiadał procesor 900MHz Intela, to gwarancja małego poboru prądu a co za tym idzie, dłuższa praca na baterii.

Niewielkie gabaryty z pewnością zostaną docenione przez kobiety, bo taki notebook nie dość, że mieści się wszędzie, to jeszcze jest nieporównywalnie lżejszy od laptopa. Oczywiście nie uwzględniam tu produktów Apple, gdzie Mac Booki są nieporównywalnie droższe (średnio od 7 tys do 11 za Mac Book Air) w których w najtańszej wersji otrzymujemy, prócz tego, że mają dwu rdzeniowy procesor, mniej niż w standardowym notebooku. A żeby mieć więcej lub tyle samo musimy dopłacać do tej i tak już nie małej ceny kolejne astronomiczne sumy.

Notebook do tej pory traktowany albo po macoszemu, albo nieosiągalne dobro (jeszcze nie dawno im mniejszy znaczyło tym droższy), staje się powoli drugim lub trzecim komputerem w domu.

Jeszcze nie całe pół roku temu, gdy zastanawiałam się jaki notebook wybrać, nie miałam jeszcze zbyt szerokiego wyboru. Miałam za to sprecyzowane co taki notebook dla mnie konkretnie musi posiadać. Z racji że standardem już były procesory Intel Atom 1,6 MHz, to stwierdziłam, że nie ma sensu obniżać tej poprzeczki. Kolejnym ważnym punktem był dysk co najmniej 80GB. W żadnym razie nie było mowy o dysku typu flash. No i oczywiście wyświetlacz 10′2 czyli najmniejszy umożliwiający całkiem normalną pracę.

Najważniejszym jednak atrybutem mojego przyszłego notebooka miała być pełna kompatybilność z GNU Linux.

Jak się okazało te wszystkie cechy nie były trudne do osiągnięcia przez obecne na rynku notebooki. Trzeba był znaleźć kolejne wytyczne. Zatem kolejnymi punktami stała się klawiatura oraz ….wygląd. Cóż, jakby nie było, jestem kobietą i lubię przedmioty ładnie wyglądające. Tu już się okazało, że po zbiorze tych wszystkich cech, na polu walki pozostał tylko MSI Wind U100. Doskonały, mały, lekki…a do tego po prostu śliczny. Zwłaszcza w porównaniu z niektórymi wersjami Asusa które wyglądały odrobinkę topornie.

MSI w tym okresie, miał zupełnie inną klawiaturę od konkurencji. Wygodną, nadającą się do długiego pisania a w dodatku jest pełnowymiarowa. W moim przypadku, wersja z 6-komorową baterią, zapewniła mi maksymalną mobilność. Podczas gdy na uczelni posiadacze laptopów rozpaczliwie gnieżdżą się w pobliżu gniazdek elektrycznych, ja mogę spokojnie pracować przez około 5 godzin.

Trzeba też zauważyć, że procesor Intel Atom 1,6 MHz plus 1GB RAM nie oznacza już wcale tak bardzo złych parametrów. W rzeczywistości okazało się, że mały zefirek był zdecydowanie szybszy niż mój stary stacjonarny komputer, który posiadał jedno rdzeniowy procesor 2,2MHz od AMD.

Do czego nadaje się taki zefirek? Szczególnie sprawdza się do pracy na uczelni, z powodzeniem można go podpiąć do rzutnik i w ten sposób przedstawiać swoje prezentacje. Sprawdza się w podróży, gdy pokonując dziesiątki kilometrów oglądasz film. Używam go też jako miejsca na kopię dysku dla mojego stacjonarnego komputera, co równocześnie gwarantuje mi, że wszystkie potrzebne dokumenty, materiały mam zawsze przy sobie, mogę sobie na to pozwolić bo U100 posiada 120GB miejsca na dysku. Doskonale używa się go również jako …czytnika pdf : )

Niemałą niespodzianką, również dla mnie, okazał się fakt, że na zefirku da  się grać w  OpenArena :) i to bez żadnych kłopotów.

Sam MSI Wind u100 jest odrobinę wywrotny, bynajmniej przed tym ostrzegano mnie zanim go kupiłam. W rzeczywistości okazało się, że owa wywrotność ma miejsce jedynie wtedy, gdy osiągnie się maksymalny kąt rozwarcia między klawiaturą a ekranem oraz lekko się go szturchnie w górny róg tegoż ekranu ;p

Niewątpliwą zaletą malucha jest to, że jest bardzo cichy i lubi przesiadywać na kolanach :)

MSI Wind U100 lubi się z Ubuntu, nie ma z nim żadnych problemów. W dodatku efekty pulpitu czyli compiz, chodzą płynnie : )

Podsumowując, notebooki są naprawdę świetne ze względu na swoją mobilność a nawet wydajność. Tej nie starcza jedynie do grafiki wektorowej i 3d oraz do wymagających gier oczywiście. Przy tej okazji należałoby zaznaczyć, że tak naprawdę, często wielu użytkowników komputerów nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że nigdy nie wykorzystało pełni możliwości mocy obliczeniowej swojego komputera (no…pomijając oczywiście eksperymenty z programami, które lubią z każdą chwilą pożerać coraz więcej wolnych zasobów aż do całkowitego zamulenia kompa).

Jedna tylko żecz mnie martwi…otóż według badań, rynek notebooków zdobywa Windows XP…trudno, żeby nie zdobywał, skoro w Polskich sklepach brakuje notebooków z linuksem. Nawet ja zostałam zmuszona do kupna U100 z XP, bo paradoksalnie te z zainstalowanym linuksem bywały droższe lub całkiem nieosiągalne.

Kategorie:zainteresowania Tagi:,