Archiwum

Archiwum dla czerwiec, 2009

Europejskie święta ognia

czerwiec 4, 2009 Rejke Dodaj komentarz

Notatka z lektury “Złota Gałąź” James George Frazer


W ogniu jest coś niezwykłego…Pewna tajemnica, która każe rozpalać chłopom ogniska i skakać ponad płomieniami. Magia nocy rozświetlonej ruchliwym blaskiem, rozgrzanej żarem grubych gałęzi, przesyconej silnym aromatem spalanych substancji…

Najstarsze dowody potwierdzające występowania święta związanego z ogniem na Północy Europy pochodzą z VIII wieku i zawarte są…w postanowieniach synodów chrześcijańskich, które owe święta starały się zlikwidować. Podczas tych ognistych świąt palono figury symbolizujące osoby, lecz można przypuszczać, że palono także ludzi… Świąt tych z pewnością było wiele, dlatego poznamy teraz zaledwie kilka z nich.

Zwyczaj rozpalania ogniska w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu obejmował głównie tereny Belgii, północnej Francji i wiele części Niemiec. W Ardenach w Belgii, na tydzień przed “dniem wielkiego ognia” dzieci chodziły od gospodarstwa do gospodarstwa zbierając chrust. Jeżeli ktoś odmówił, musiał się liczyć z tym, że dzieci będą próbowały następnego dnia wysmarować takiemu delikwentowi twarz popiołem. Do rozpalenia tego specjalnego ogniska ścinano przede wszystkim jałowiec i szczodrzewicę miotlastą. Wieczorem rozpalano na wzniesieniach ogniska i uważano, że dopiero gdy równocześnie widać 7 ognisk, wieś będzie zabezpieczona przed pożarami.

W Grand Halleux pośrodku stosu stawiano pal symbolizujący czarownicę (makral) a ogień zapalał mężczyzna, który ostatni się w tej wsi ożenił.

Niedziela Głowni(Brandons)- święto w prowincji Franche-Comte odbywające się w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu. Również tutaj jest zwyczaj podobny do powyższego. Tym razem w roli zbieraczy występują chłopcy, którzy zaprzęgają się do wozów i zatrzymują się przed domami, gdzie są panny i proszą je o pęk chrustu. Gdy nazbierają już dość, budują stos i podpalają go a wszyscy schodzą się aby popatrzeć. W niektórych wioskach, gdy dzwony biją na Anioł Pański, okrzyki “do ognia, do ognia!” sygnalizują rozpoczęcie uroczystości. Chłopcy, dziewczęta oraz dzieci tańczą wokół ogniska, a gdy już przygasa, skaczą ponad jego żarem. Ten, kto przeskoczy a nie osmoli sobie ubrania, wstąpi w związek małżeński w ciągu roku. Młodzi przechodzą także po wsi z zapalonymi pochodniami i przechodząc koło sadu zaklinają go “więcej owoców niż liści!”.

W Laviron, młode pary małżeńskie zajmowały się urządzaniem ognisk. Pośrodku stosu wbijano pal na którego szczycie znajdowała się drewniana figurka koguta, który był nagrodą dla zwycięzcy organizowanych zawodów.

W Owernii ogniska rozpala się w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu…każda wieś, miasto i osada mają własne ognisko zwane “figo” zapalane o zmroku. Ludzie tańczą wokół nich i skaczą. Później rozpoczyna się uroczystość Grannas-mias czyli słomiana pochodnia. Gdy ognisko w połowie już się wypali, widzowie zapalają od niego swoje pochodnie i zanoszą je wszędzie tam, gdzie są drzewa owocowe śpiewając i zaklinając je “Płoń, pochodnio, z każdej gałęzi pełny kosz!”. Popiół z pochodni czasem rozsiewa się na polach i wkłada do kurzych gniazd.

W tym samym okresie na terenach Niemiec, Australii, Szwajcarii istniały podobne obyczaje.

W górach Eifel w Nadrenii układano stos wokół buka do którego przybijano kawałek gałęzi, w taki sposób że powstawał krzyż. Nazywano to “zamkiem” lub ‘chatą”. Czasem palono dodatkowo kukłę ze słomy. Obserwowano w którą stronę będzie unosił się dym z ogniska. Jeżeli w stronę pola, to zwiastował obfite zbiory. Młodzi mężczyźni już nie tańczyli,ale maszerowali wokół “zamku” i modlili się głośno. Tego samego dnia wciągano na wzgórze ogromne słomiane koło a pod wieczór młodzi mężczyźni zapalali je i toczyli z góry.

Niedziela Iskier- to święto obchodzone w Szwajcarii w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu. Również tutaj preferowano rozpalanie ognisk na wzgórzach. Chłopcy krążyli po domach prosząc o chrust i układali je na wzniesieniu wokół pala. Tu pojawia się już zwyczajowo słomiana kukła na palu zwana “wiedźmą”. Prócz niejako powszechnie przyjętych tańców i skoków nad żarem, pojawia się też motyw dźwięku. Tańczący dzwonili dzwoneczkami i trzaskali z biczów. W niektórych przypadkach owijano stare koła materiałem i słomą, podpalano i staczano ze wzgórza.

Wynoszenie Śmierci- ceremonia mająca miejsce w mniej więcej w tym samym czasie co Niedziela Iskier. Odbywała się w Spachendorf. Rankiem, w dzień św. Ruperta, chochoł ubrany w futrzany płaszcz i czapkę, wynoszony jest do jamy poza wsią i tam podpalany. Każdy stara się zdobyć kawałek płonącej kukły by zawiesić go na gałęzi najwyższego drzewa w swym ogrodzie lub zakopać na polu co oczywiście miało mieć cudowny wpływ na przyszłe plony.

Ogień towarzyszył również Wielkanocy i Wielkiej Sobocie. W krajach katolickich istniał zwyczaj gaszenia wszystkich świateł w kościołach a następnie wykrzesanie nowego ognia. W niektórych rejonach Niemiec ów nowy ogień służył do rozpalania ogniska w pobliżu kościoła. Zwęglone patyki dębu, orzecha i buka zabierane są przez wiernych do domów. Niektóre z nich płonęły w nowym ogniu w domu czemu towarzyszyły zaklinające modlitwy ustrzeżenia domu od ognia, piorunów i gradu. Kilka patyków się zostawia i trzyma przez cały rok układając podczas burzy przy palenisku bądź wtykając w dach. Inne patyki pozostawia się na polach, ogrodach….prosząc oczywiście o urodzaj. Patykami dotykano również sprzętów gospodarskich a popioły z ogniska wielkanocnego wymieszane z popiołami święconych palm mieszano z ziarnem siewnym.

W środkowej części Pogórza Szkockiego istniał w dawnych czasach zwyczaj rozpalania ognisk -Beltane… W nich odnajdowano też ślady ofiar ludzkich.

Beltane rozpalano pierwszego maja, a rytuał ten przetrwał w niektórych miejscach aż do XVIII wieku.

Tak opisuje go John Ramasy:

“(…) Beltane, czyli Dzień Majowy, do niedawna jeszcze bardzo uroczyście obchodzony w górach Szkocji.(…)Ofiary składano wobec tego na wolnym powietrzu, zazwyczaj na szczytach gór, skąd roztaczały się najwspanialsze widoki i gdzie było najbliżej źródła ciepła i ładu. W ten właśnie sposób, jak głosi tradycja, obchodzono to święto w Szkocji przez ostatnie sto lat. Ale gdy przesądy zaczęły wymierać, każda wioska obchodziła swe święto na jednej z gór wznoszących się w pobliżu, wokół której zazwyczaj wypasano owce.(…).”

Ogień ten rozpalano za pomocą tein-eigin. Poprzedniego wieczoru gaszono wszystkie ognie w całej wsi a rankiem poprzez prymitywne metody pocierania dwóch drewnianych kawałków, rozpalano święty ogień. Przypisywano mu różne właściwości. Wierzono np, że jeżeli ktoś popełnił cudzołóstwo , morderstwo lub kradzież, ognień nie zapłonie lub będzie pozbawiony swojej mocy. Ogień ten, miał mieć specjalne właściwości lecznicze, chronić przed czarami i neutralizuje jady. Gdy już rozpalono ognisko za pomocą tein-eigin, rozpoczynano biesiadę. Po niej następowały pieśni i tańce. Pod koniec zabawy, mistrz ceremonii rozdzielał ciasto zwane am bonnach beal-tine, które zawierało w sobie jeden specjalny kawałek. Ten który go dostał nazywany cailleach beal-tine co było bardzo haniebne. Udawano, że tą osobne chce się poćwiartować i wrzucić do ogniska. Nowe imię zachowywało się przez cały rok aż do kolejnego święta. O cailleach beal-tine mówiono jako o umarłym.

W różnych rejonach posiadano różne wyobrażenie o tym co może przynieść urodzaj i bezpieczeństwo plonów. W Irlandii do świętego ognia sprowadzano bydło i ciągnięto je przez ognisko lub pomiędzy dwoma co miało je uchronić przed chorobami. Najczęściej święto ognia odbywało się w okresie letniego przesilenia. Był to niezwykły czas, gdy po długiej wspinaczce w górę, słońce zatrzymywało się, by ponownie zacząć schodzić w dół. Człowiek, który to obserwował z pewnością mógł odczuwać lęk. Zapragnął więc pomóc słońcu i swymi corocznymi rytuałami wprawić je w ponowny ruch.

Święta letniego przesilenia są podobne do świąt wiosennych. Wierzono, że w tym niezwykłym czasie na ziemię wychodziły wszelkie złe stwory, trolle, diabły i czarownice…palono ogniska żeby je przepędzić. Również i ten ogień miał moc oczyszczania z chorób i zabezpieczania przed przyszłymi, a gałązki z paleniska zakopane na polu miały gwarantować urodzaj.

W wigilię św. Jana ogniska rozpala się w całych Czechach. Po południu chłopcy zbierają chrust i grożą sknerom, które nie chcą dać, że spotka ich coś złego. Czasem młodzież ścina młodą jodłę, którą dziewczęta przyozdabiają bukietami, wieńcami i wstążkami. Dokoła jodełki układa się chrust by wieczorem wszystko podpalić. Gdy pojawią się płomienie, chłopcy wdrapują się na drzewko żeby zdjąć wieńce. Następnie chłopcy i dziewczęta stają po obu stronach ogniska i patrzą na siebie poprzez wieńce, żeby zobaczyć, czy będą sobie wierni i czy się pobiorą w przeciągu roku. Dziewczęta rzucają przez ogień wieńce i biada temu, który nie złapie wieńca rzuconego przez wybrankę. Gdy płomienie już zmaleją, każda para przeskakuje przez nie trzy razy trzymając się za ręce. Tym, którym się to uda, nie grozi przez cały rok febra, a len urośnie tak wysoko jak skoczyła para. Osmalone wieńce trzyma się przez cały rok jako talizman. Podczas burzy spala się jego kawałek i odmawia modlitwy, kawałek daje się bydłu gdy choruje, a resztą okadza się dom i oborę. Na terenie Mazur, w dzielnicy Prus wschodnich, zamieszkałej przez Polaków, istnieje zwyczaj wygaszania wszystkich ogni w wigilię św. Jana. Następnie wbija się w ziemię dębowy pal i umieszcza się na nim kolo na osi. Chłopi na zmianę szybko nim kręcą co powoduje wykrzesanie się iskier i powstanie ognia. Każdy zabiera zapalona pochodnię do domu jako znak nowego ognia.

Dzień w którym jesień przechodzi w zimę ma już inny obrządek niż te letnie i towarzyszą mu inne wierzenia. Ludy Europejskie uważały tę, zimowego przesilenia, za moment, w którym dusze zmarłych powracają do swoich dawnych domów, by się ogrzać i pożywić. Lecz nie tylko przodkowie tego dnia krążą po świecie, pojawiają się także czarownice, galopujące na miotłach, które tej nocy zmieniają się na czarne rumaki. Tej nocy pojawiają się skrzaty i wróżki.

Jakie nasuwają się wnioski z poznania tych obrządków? Święta Europejskie są do siebie bardzo podobne jeżeli chodzi o to w jaki sposób się je obchodzi. Podobne są korzyści, jakich się ludzie spodziewają. Popiół, płomienie, patyki z ogniska, ognień roznoszony po domostwach ma zbawienny wpływ i jest zasłoną przed całym złem świata. W wielu miejscach, prócz palenia ognisk, toczono również z góry płonące koła. Niektórzy naukowcy przypuszczają, że miało to symbolizować słońce, które po czasie letniego przesilenia rozpoczynało swoją wędrówkę w dół. Ogień ma w sobie obietnicę ciepła, bezpieczeństwa ale równocześnie jest bardzo silnym i bardzo realnym zagrożeniem. Ogniska to coś na wzór ujarzmienia potwornej bestii i zmuszenia jej do wykonywania rozkazów. To także niezwykła moc, która spopielając dary, które przynosimy bogom, unosi je wraz z dymem w górę, czyli tam, skąd pochodzą bogowie. Ciekawostką może być także zauważenie faktu, że święto ognia często szło w parze ze świętami chrześcijańskimi. Były one oczywiście tępione przez kościoły jako pogańskie, ale mimo to utrzymywały się przez wiele lat aż do dziś.