Vivere Est Cogitare

czerwiec 30, 2008

Jamendo- otwórz uszy

Kategoria wpisu: polecane — Rejke @ 11:50 przed południem
Tags: ,

Wkraczając w świat FLOSS zalewie niecały rok temu nigdy bym nie przypuszczała, że tak zmieni moje życie.

To wymaga trochę chęci, samozaparcia i odrobiny wysiłku.

Druga część mojej duszy, bardzo udanie to podsumował:

gdyby ktoś, zapytał mnie jakiej słucham muzyki, odparłbym, że wolnej”.

Wolnej? Nie chodzi tu o wolność w rozumieniu muzyka spokojna, lecz wolność, jak wolność słowa. Muzyka wolna, czyli dostępna dla każdego i to całkiem legalnie. Wolna, czyli nieskrępowana.

Czym właściwie jest Jamendo? Krótko ujmując, to serwis, na którym wykonawcy mogą udostępniać swoja muzykę na licencji CC a użytkownicy mogą ją legalnie pobierać i korzystać z niej w ramach tej licencji.

System oceny, recenzji, rozmaite filtry jak na przykład „najpopularniejsze”, „najczęściej pobierane” oraz tagi znacznie ułatwiają odnalezienie dobrej muzyki spośród ogromnego zbioru sięgającego już 10 000 albumów. Co więcej, muzykę można odsłuchać on-line korzystając z wygodnego odtwarzacza jamendo - JamPlayer.

Początkowo i mnie było ciężko przyzwyczaić się do nowego sposobu zdobywania muzyki. Wszak w niczym nie przypominała ona utworów, które do tej pory tak dobrze znałam. W końcu jednak można odnaleźć coś dla siebie.

Odczuwam dosyć poważny niedosyt, jeżeli chodzi o propagowanie legalności. Zdaje się, że o tym mówi się gdzieś na uboczu i tylko będąc wewnątrz świata FLOSS, jestem mniej więcej na bieżąco z podobnymi pozytywnymi akcjami.

Najłatwiej jest zacząć, gdy ma się jakikolwiek punkt zaczepienia, dlatego na początek polecam coś od siebie…

http://www.jamendo.com/pl/artist/jamison.young

maj 8, 2008

MORE - Mark Osborne

Kategoria wpisu: polecane — Rejke @ 9:37 przed południem
Tags: ,

…są takie rzeczy o których nie trzeba mówić ani ich tłumaczyć.

Po prostu… MORE.

http://www.youtube.com/watch?v=Qo3mnXGbJlg

More – nominacja w kategorii Najlepszy Krótkometrażowy Film Animowany w 1999….

Mark Osborne

reżyser :

2008:  Kung Fu Panda

2000:  Short 7: Utopia

2000:  Dropping out

1998:  More

1996:  ‘Weird Al’ Yankovic: The Videos

1994:  Greener

kwiecień 1, 2008

Witold Gombrowicz - KOSMOS

Kategoria wpisu: polecane — Rejke @ 3:29 pm
Tags:

Mówiąc z mojego punktu widzenia uwzględniającego takie czynniki jak tu i teraz (znaczy owego 1 kwietnia gdzieś po południu) – niedawno skończyłam czytać „Kosmos”.

Zupełnie niezwykła historia, tak samo zresztą jak i inne dzieła Gombrowicza, oparta jest na konwencji detektywistycznej. Jak przystało na taką powieść, wszystko, zaczyna się od zbrodni, którą to było powieszenie wróbla. Zbrodnię oczywiście tropią detektywi a tu w rolę wciela się Witold i Fuks. Mimo iż sama zbrodnia oraz poszlaki w postaci niewyraźnych strzałek, które równie dobrze mogą być po prostu zaciekami na suficie, oraz pewnego dyszla, są jednak śmieszne, to przez „detektywów” to wszystko traktowane jest niezwykle poważnie.

Powieść zapewne nie wszystkim przypadnie do gustu, bo będąc przyzwyczajonym do pewnego ustalonego sposobu pisania, poraża nas, w jaki sposób napisana jest ta właśnie powieść.

„Pot, idzie Fuks, ja za nim, nogawki, obcasy, piach, wleczemy się, wleczemy, ziemia, koleiny, gruda, błyski ze szklistych kamyczków, blask, upał, brzęczy, gorąco drgające, czarno od słońca, domki, płoty, pola, lasy, ta droga, ten marsz, skąd, jak, dużo by gadać, prawdę mówiąc byłem zmęczony ojcem i matką, w ogóle rodziną, zresztą chciałem odwalić przynajmniej jeden egzamin, a też zaczerpnąć zmiany, wyrwać się, pobyć gdzieś daleko.”

Jakże niezwykle chaotyczne i długie jest to zdanie… Kosmos.

Kosmos to porządek. Ta powieść to dążenie do porządku i widać to już przy analizie pierwszego fragmentu. Powieść wydobywa się z chaosu językowego i trzymana jest wolą autora przez całą historię by wreszcie…by wreszcie znów pogrążyć się w chaosie.

W książce można wyróżnić poziomy: z jednej strony ta historia opowiada o tym, jak piszę się powieść, o tym jak należy ją dźwignąć z chaosu.

A z drugiej strony…czy otaczające nas znaki są ważne czy nie ważne?

Istotny do zrozumienia całej książki jest ów fragment:

„Nie potrafię tego opowiedzieć… tej historii… ponieważ opowiadam ex post. Strzałka, na przykład… Ta strzałka, na przykład…Ta strzałka, wtedy, przy kolacji, nie była wcale ważniejsza od szachów Leona, gazety, lub herbaty, wszystko -równorzędne, wszystko -składające się na daną chwilę, rodzaj współbrzmienia, brzęczenie roju. Ale dzisiaj, ex post, wiem, że strzałka była najważniejsza, więc opowiadając wysuwam ją na czoło, z masy niezróżnicowanej faktów wydobywam konfigurację przyszłości. A jak opowiadać nie ex post? Czy więc nigdy nie może zostać naprawdę wyrażone, oddane w swoim stawaniu się anonimowym, nikt nigdy nie zdoła oddać bełkotu rodzącej się chwili, jak to jest, że urodzeni z chaosu, nie możemy nigdy z nim się zetknąć, zaledwie spojrzymy, a już pod naszym spojrzeniem rodzi się porządek…i kształt.”

Świetna książka, trudna, z pewnością nie na jeden wieczór, lecz bez cienia wątpliwości mogę ją polecać.

marzec 10, 2008

Nam June Paik

Kategoria wpisu: polecane, sztuka — Rejke @ 11:59 przed południem
Tags: , ,

Urodzony 20 lipca 1932 roku w Korei, pochodzenia Koreańskiego. Zmarł 29 stycznia 2006 roku w Miami, pozostawiając po sobie bogaty dorobek artystyczny.

Studiował estetykę, sztukę, filozofię i muzykę w Hongkongu i Japonii. W późniejszym czasie, gdy przeniósł się do Niemiec, studiował teorię i historię muzyki. Interesował się kompozycją i muzyką elektroniczną.

Ważnym punktem w jego życiu, było przyłączenie się na początku lat 60 do grupy Fluxus. Zaowocowało one zainteresowaniem muzyką awangardową, oraz sztuką performance. Niedługo później zaczął budować charakterystyczne instalacje z odbiorników telewizyjnych którymi sterował za pomocą pola magnetycznego oraz innymi technologiami do generowania kalejdoskopowych obrazów, barwnych efektów świetlnych

Grupa Fluxus starała się znieść granice pomiędzy „tradycyjną” sztuką a zwyczajnym życiem. W tym celu pozwalali sobie na przejawy spontaniczności w swojej twórczości która nie była w całości zaplanowana. Często opierana na interakcji z widzami zmuszając ich niejako do stania się częścią sztuki, bądź patrząc na to z innej strony wprowadzając sztukę (czasem brutalnie) bezpośrednio w ich życie. Aby nie być gołosłownym przytoczę przykład pewnego performance przeprowadzonego przez Paika. John Cage -uczestnik- opisuje je w ten sposób: “Nam June Paik podszedł nagle do mnie, obciął mi krawat i zaczął szarpać na mnie ubranie, jakby chciał ze mnie je zedrzeć. Za nim było otwarte okno, byliśmy na szóstym piętrze, i nagle każdy pomyślał, że on przez to okno wyskoczy. Na szczęście zadowolił się wyjściem z pokoju. My jednak pozostaliśmy przez jakiś czas jak ogłuszeni, bez ruchu i przerażeni. Wreszcie zadzwonił telefon- to był Paik. Dzwonił, żeby nam powiedzieć, że performance się skończył.

 

Nam Jun Paik był pionierem video-art. Ten rodzaj sztuki jest realizowany przede wszystkim za pomocą sprzętu wideo i powstał wraz z wprowadzeniem na rynek tanich, ogólnodostępnych magnetowidów i kamer w końcu lat 60. Video-art, proponuje użyć telewizji jako medium, które pomoże nawiązać bliższy kontakt z widzem. To sztuka, która miała zbadać nowe obszary wrażliwości estetycznej, które są niedostępne dla innych dyscyplin artystycznych.

Paik sukces komercyjny osiągnął późno, bo dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych, kiedy to dzięki kolejnym członkom Rodziny Robotów trafił do kolekcji prywatnych.

Paik, to niezwykły pionier, był pierwszym, który publicznie demolował fortepiany, aby wydobyć z nich ostateczne brzmienie. Jako pierwszy wprowadził telewizor do sztuki i seks do muzyki. Był współautorem pierwszego zdalnie sterowanego robota oraz pierwszego video-syntetyzatora. Przez pierwsze piętnaście lat swojej multimedialnej i interdyscyplinarnej pracy nie wystawiał swoich prac w muzeach ani galeriach komercyjnych. Ten artysta i kompozytor, który był programowym anty-artystą, dekompozytorem i dekonstruktorem, jako pierwszy konstruował wielkie instalacje video, zwane przez niego video-tapetami. Był pierwszym profesorem sztuki video w Europie - na Akademii Sztuk Pięknych w zachodnioniemieckim Düsseldorfie - i pierwszym Koreańczykiem, reprezentującym zjednoczoną sztukę niemiecką na Biennale w Wenecji. W 1991 roku umieszczony został przez niemiecki miesięcznik „Capital” w pierwszej dziesiątce rankingu artystów światowych.

W galerii Parnass w 1963 roku Paik prezentuje „Exposition of Music”. „Electronic Television”, w której modyfikuje, w dadaistycznym duchu, telewizory i fortepiany. Fortepiany są pozaklejane różnorodnymi przedmiotami i urządzeniami. Jeden ma unieruchomioną klawiaturę, w inny pod jednym klawiszem włącza się dmuchawa powietrza, pod innym tranzystor lub syrena, jeszcze inny wyłącza światło w galerii. Artysta umieścił też miseczki z tłuszczem, przedmioty miękkie i szorstkie.

 

W latach 80. Paik jako pierwszy używa satelitów jako medium dla artystycznego przekazu. Jego pierwsza satelitarna instalacja to „Good Morning Mr. Orwell” z 1984 roku. Artysta chciał przekazać przez nią, że orwellowska wizja świata się nie spełnia. Inne połączenie satelitarne w formie performance było zatytułowane „Bye Bye Mr. Kipling” i przeciwstawiało się myśli Kiplinga, który stwierdził, iż Wschód jest Wschodem, Zachód Zachodem i nigdy nie powinny się spotkać. Trzecia duża transmisja „Wrap Around the World”, była połączeniem między USA, Brazylią, Francją, Niemcami, Irlandią, Izraelem i Japonią. W satelitarnym performance uczestniczyli inni artyści - japoński muzyk Ryuichi Sacamoto, piosenkarz David Bowie, choreograf Merce Cunningham, wiedeńska Orkiestra.

Paik jako pierwszy użył sformułowania „autostrada informacyjna” w 1974 roku, w studium dla Rockefeller Foundation.

 

 

Telewizja, jako pewna forma zdobywania wiadomości, a więc wiedzy, chcąc nie chcąc, jest instytucją władzy. Co więcej – władzy, z którą się nie dyskutuje. Oddając się pod opiekę redaktorów prowadzących, zgadzamy się, aby przyswajać sobie wiadomości w ściśle określonym -programem telewizyjnym- porządku.

Wielowarstwowe konstrukcje Nam June Paika złożone z obrazów telewizyjnych mocno oddziałują na widza. Doskonale oddają natłok przekazywanych informacji.

Pomimo iż wydaje się, ze prace Paika niosą ze sobą pesymistyczne przesłanie, sądzę, że dzięki takim jak on pojawia się iskierka nadziei. Nadzieje tą niesie ze sobą sztuka ludzi umiejących spojrzeć na społeczeństwo z dystansem. Ufam, iż ich sztuka ujawni istotne kłopoty nim będzie zbyt późno.

Poza tym, jak powiedział sam Paik, on nie pokazywał nikomu co ma robić. Nie wcielił się w rolę dobrego wujka, który udziela cudownych rad. Paik to -pokuszę się o określenie go nawet- artysta-wizjoner. Przedstawił świat takim jakim go odczuwa. Resztę interpretacji pozostawia nam, odbiorcom.

 

 

1. Tehnobuddha

http://pages.emerson.edu/Courses/fall00/ma360e/Techno_Buddha.JPG

2. Tv-buddha

www.etsu.edu/philos/classes/rk/postmodern/htmdescriptionpages/30paik2desc.jpg

 

3. Electronic Superhighway

http://www.youtube.com/watch?v=4rdeB_VsYIE

 

marzec 1, 2008

“Baśń o myśli ostatniej”

Kategoria wpisu: polecane — Rejke @ 11:09 pm
Tags: ,

Książka książce nie równa. Z pewnością są takie, które lubimy czytać bardziej, a po inne nigdy byśmy nie sięgnęli. Są też takie, których znajomość jest wymagana przez otaczające nas środowisko.

Baśń o myśli ostatniej” – trafiła do mnie przypadkiem, nie szukałam jej, lecz najwyraźniej ona znalazła mnie, by opowiedzieć historię, która wydarzyła się naprawdę.

W 1915 roku władze tureckie zarządziły rozwiązanie „kwestii ormiańskiej” chociaż cała historia zaczęła się już wcześniej w 1890 roku. Na terenie Imperium osmańskiego, podbitego przez Turków, żyło ponad 2.6 milionów Ormian. Widząc słabość imperium, tureccy Ormianie zażądali autonomii. By ich zastraszyć, sułtan Abdülhamid II zachęcał Kurdów do napadania na wioski ormiańskie i mordowania mieszkańców.

Ormian dotknęły też niezwykle wysokie podatki i opłaty za np. możliwość uchylenia się od służby w wojsku (co było konieczne ze względu na religię Ormian) a nawet za bezpieczeństwo panny młodej, by nie została porwana przez Kurdów i zwrócona mężowi rozdziewiczona. Te wszystkie działania doprowadziły wreszcie do wybuchu ormiańskich powstań, krwawo stłumionych w 1894-’95 przez wojsko tureckie.

Przed wybuchem I wojny światowej postanowiono ostatecznie zlikwidować Ormian, którzy stanowili przeszkodę dla zjednoczenia ludów Tureckich od Bosforu po Mongolię. Zaczęto od likwidacji inteligencji, lecz w efekcie brutalna rzeź dotknęła ludzi z każdego stanu.
W sposób niezwykle brutalny zamordowano wtedy około 1,5 miliona ludzi. Ofiary spychano ze skał, topiono, torturowano psychicznie i fizycznie, głodzono, palono i zakopywano żywcem…

 

Ta historia jednak ma swój dalszy ciąg. Adolf Hitler powiedział w 1939 roku wydając rozkaz ataku:

“Zabijajcie bez litości kobiety, starców i dzieci; liczy się szybkość i okrucieństwo. Kto dziś pamięta o rzezi Ormian?”.

 

Mówi się głównie o tej drugiej rzezi i to ja szczególnie przeżywamy, zupełnie zapominając o poprzednich. Co więcej, dosyć znaczna część krajów na świecie nie uznaje Rzezi Ormian jako ludobójstwa.
W porównaniu z masakrą II wojny światowej historia Ormian zdaje się być obca. „Baśń o myśli ostatniej” przybliży tamte odległe czasy, przedstawi kulturę oraz religię.

 

 

- Jestem bajarzem w twojej głowie. Nazywaj mnie meddach… A teraz bądź całkiem cicho, Towmo Chadisjanie. Naprawdę cicho. Bo to nie potrwa już długo. Wkrótce nastąpi ten moment. A wtedy… gdy twoje światła stopniowo będą gasnąć… opowiem ci baśń.
- Jaką baśń, meddach?
- Baśń o myśli ostatniej. A zacznę tak: Była kiedyś ostatnia myśl. I myśl ta siedziała ukryta w ostatnim krzyku trwogi.”
Edgar Hilsenrath - baśń o myśli ostatniej

 

w tym temacie, szczególnie polecane:

Blog at WordPress.com.