Dzienniki Kamikadze
Podczas zwykłych codziennych zakupów w wielkim sieciowym sklepie, zauważyłam w koszu z tanimi książkami okładkę, która od razu mnie przyciągnęła. Oto młody Japończyk spogląda w niebo a dół strony zdobiły kwiaty wiśni. Dzienniki Kamikadze -głosił tytuł. Zadałam sobie pytanie, co właściwie wiem o formacji tokkotai? Właściwie to nie wiele. Uznałam, że książka pomoże mi się pobieżnie zapoznać z tematem.
Czego spodziewa się ktoś sięgając po taką książkę? Oczywiście rysu historycznego oraz przeżyć samych pilotów przed ich finalnym lotem i to oczywiście w tej książce jest. Jednak nie spodziewałam się, tego co w tej książce odnalazłam.
Książka podzielona 6 rozdziałów, a każdy z nich, poświęcony jest innemu pilotowi. Każdy z nich opisany jest w podobny sposób, rodzina, przyjaciele, lata młodzieńcze, liceum i studia, moment wcielenia do formacji i życie z wyrokiem.
No właśnie…z wyrokiem… Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale wielu z tych młodych ludzi nie chciało ginąć w wojnie, którą uważali za bezsensowną. Chcieli żyć, mieli marzenia, osoby, które na nich czekały i do których chcieli wrócić. I świadomość, że nie mogę uciec od swojego przeznaczenia.
Młodzi ludzie, studenci między innymi kierunków filozoficznych, artyści, poeci…. próbowali zrozumieć dlaczego mają zginąć bezsensowną śmiercią,
To niezwykłe, że w obliczu śmierci, tak ważny dla nich był wewnętrzny rozwój i samodoskonalenie się. Ogarnęło mnie poczucie wstydu, że będąc w lepszej sytuacji, mogłabym zrobić więcej ze swoim życiem. Jeszcze więcej!
A na koniec, najważniejszy dla mnie cytat z książki:
Dzienniki Kamikadze, Emiko Ohnuki_Tierney

