Vivere Est Cogitare

kwiecień 14, 2008

Rytuał codzienny i stwarzanie “ja”

Kategoria wpisu: kultura — Rejke @ 5:27 pm
Tags: , ,

Wszyscy mniej lub bardziej znamy lub chociażby kojarzymy film „dzień świra”. Opinie co do niego są podzielone i wahają się od zachwytu do całkowitego znienawidzenia. Nie mam zamiaru jednak przekonywać czy też zniechęcać kogokolwiek do tego filmu, ale pragnę zwrócić uwagę na pewien fakt…

Jak się zaczyna film? To moment przebudzenia, widzów może rozśmieszać bądź też denerwować sposób w jaki zachowuje się nasz bohater. Bo jakże on się zachowuje? Niedorzecznie! Myślimy sobie, kto normalny tak wiele swych czynności uzależnia od liczby 7? Siedem razy się podmywa, wypija dokładnie siedem łyków wody mineralnej, dmucha w czajnik siedem razy, by woda nie wrzała i tak dalej. Wszystko zaczyna o pełnych godzinach, ewentualnie o wpół, a scena w której parę razy przymierza się do czytania książki, dbając o ułożenie ubrania i o bliskość niezbędnych rzeczy co kończy się przegapieniem tego istotnego momentu w czasie i przestawieniem zegarka, jest już naprawdę wyśmienitym przykładem. Czego przykładem? Hmm…należy postawić sobie pytanie, czy nasz bohater mógłby swoją siódemkę zmienić na jakąkolwiek inną liczbę? Czy mógłby przestać zwracać uwagę na pełne godziny? Czy mógłby inaczej zaczynać dzień?

Teoretycznie tak, ale nie zrobi tego, ponieważ te zachowania określają, że jest tym kim jest.

Kluczem do zrozumienia jego zachowań jest spojrzenie na siebie. Nasz codzienny rytuał jest czymś przezroczystym, czymś nad czym się specjalnie nie zastanawiamy i całkiem rzadko myślimy, że mógłby być dla kogoś śmieszny. Wystarczy chwilę się zastanowić.

W swoim codziennym konstytuowaniu własnego „ja” osobiście przyznaję się, że robię rzeczy, które często nie mają logicznego wytłumaczenia poza powyższym. Przed tym, jak zasiądę do komputera, muszę koniecznie uporządkować pewne rzeczy, pochować, by nie „raziły” mnie, gdy zacznę nad czymś pracować. Przy samej pracy przy komputerze już całkiem absolutnie nie możliwe jest by jakikolwiek inny sposób poustawiać pewne programy na pulpitach. Na pierwszym zawsze i bezwzględnie otwarte są komunikatory, drugi zdominowany jest przez firefoxa, trzeci służy do przeglądania folderu domowego, na czwartym może być uruchomiony tylko jeden program, ten najważniejszy na którym aktualnie pracuje (czyli Blender) a ostatni, piąty pulpit zarezerwowany jest dla odtwarzacza muzyki. W ramach doświadczenia na samej sobie, próbowałam zmienić ów porządek, ale sprawia to duże problemy. Takie zmiany sprawiają, że czuję się źle, nieswojo i niepewnie. Wszak zaczynam zaprzeczać własnemu „ja”.

W ramach tematu warto też jest wspomnieć o tym, jak nasze „ja” w ogóle się staje. Oczywiście temat jest bardzo rozległy, ale przywołajmy jeden przykład jakim jest pewien tekst Gombrowicza

Poniedziałek

Ja.

Wtorek

Ja.

Środa

Ja.

Czwartek

Ja.

Piątek

Józefa Radzymińska dostarczyła mi wielkodusznie kilkunastu numerów „Wiadomości” i „Życia”, a zarazem wpadło mi w ręce kilka egzemplarzy prasy krajowej. (…)

“Dziennik” Witold Gombrowicz

Zagadnienia z jakimi się spotykamy przy okazji lektury „Dziennika” to między innymi system lustrzanych odbić, wzajemne stwarzanie się, człowiek jako wieczny aktor, grający siebie samego…

Sądzę, że to idealne zagadnienie do przemyślenia na koniec: jacy byśmy byli, gdyby w naszym życiu nigdy nie było innych ludzi?

marzec 28, 2008

Obecność oraz rola magii, sacrum i rytuału we współczesnej kulturze cz.3

Kategoria wpisu: kultura — Rejke @ 3:07 pm
Tags: , , , , , ,

To, co święte, jednocześnie przyciąga i odpycha. E. Durkheim1 uważał, że sacrum i profanum stanowią przeciwstawne sobie kategorie socjologiczne - święte było to, co wytworzyło samo społeczeństwo, a co stało się “oddzielone i zakazane”, włączając praktyki religijne wiążące jednostki w społeczność. To, co społeczne i na co jednostka nie ma wpływu, jawi się jej jako obiektywne i święte. Do profanum należało to, co wytworzył sam człowiek.

Wg N.O. Soderblom2a istota religii nie polega na wyobrażeniu sobie osobowego Boga, lecz na stosunku człowieka do świętości. Dla R.R. Maretta 3świętość to przeżycie uwielbienia i lęku (w języku angielskim ave). Podobnie R. Otto4 w dziele Świętość (1917, wydania polskie 1968, 1993) stwierdził, że do zdefiniowania świętości nie wystarczają racjonalne określenia i wprowadził termin numinosum (z łacińskiego numen - “bóstwo”) jako czegoś niewyrażalnego i niepoznawalnego - tajemnicy, która przeraża i jednocześnie pociąga.

Koncepcję R. Otta rozwinął M. Eliade, opisując dialektykę sacrum i profanum. Sacrum stanowi manifestację niewyrażalnego pozaświatowego porządku, chociaż jego znakiem może być np.: zwykły kamień, góra, drzewo, zdarzenie. Sacrum przejawia się w dowolny sposób, przekształcając daną rzecz lub sytuację w coś świętego - jest to tzw. hierofania. Jej rodzaje opisane zostały przez M. Eliadego m.in. w Traktacie o historii religii (1949, wydanie polskie 1966)

Współczesny świat jest nie mniej przesiąknięty magią i rytuałem niż świat ludów pierwotnych. Magia jako taka w definicyjnym słowa tego znaczeniu towarzyszy nam każdego dnia i na każdym kroku. Zwłaszcza chrześcijanie (palący swego czasu na stosach domniemane czarownice), nie mogą pogodzić się z takim stanem rzeczy. Większości współczesnych chrześcijan za magię uważa machanie magicznym kawałkiem patyka. Okazuje się jednak, że działaniem magicznym może być również okadzanie dymem pochodzącym ze spalonych części palem z Niedzieli Palmowej. Magicznym działaniem w takim razie mogłoby być także skrapianie ludzi, pomieszczeń i przedmiotów wodą święconą.

Pomijając nawet powyższe, chrześcijanie (i nie tylko) również w życiu codziennym stosują zabiegi magiczne nie zdając sobie z nich sprawy. Przykładem może być chociażby starsza pani chrześcijanka, która po powiedzeniu czegoś niewłaściwego, spluwa bądź puka w „niemalowane drewno”, co jest bez wątpienia działaniem magicznym. Zabieg ten, przecież ma chronić przed spełnieniem się opacznie wypowiedzianych słów!

Osobnym i nadzwyczajnym przykładem jest Voodoo (jest synkretyczną religią afroamerykańską wyznawaną głównie na Haiti i na południu USA)

W latach 70. prezydent Czadu François Tombalbaye pod wpływem swojego zaufanego doradcy Haitańczyka André Vixamara próbował narzucić ludności Czadu voodoo jako religię państwową, pod pretekstem “powrotu do afrykańskiej tradycji”. Zmuszał urzędników państwowych do uczestniczenia w rytuałach inicjacji, oporni byli często torturowani, a nawet zabijani. Ta próba wprowadzenia voodoo zakończyła się niepowodzeniem, kiedy w 1975 Tombalbaye został zabity podczas zamachu stanu.

Podstawę voodoo stanowią rdzenne wierzenia ludów zachodnioafrykańskich (szczególnie Joruba, Kongo, Fulanie) wraz z elementami religii katolickiej i spirytyzmu. Wykrystalizowała się ona na Haiti wraz ze sprowadzeniem w XVII/XVIII w. niewolników z Afryki, którym próbowano narzucać katolicyzm. Niewolnicy nie odrzucili swoich rdzennych wierzeń łącząc je z nową religią. W voodoo istnieje wprawdzie wiara w Bon Dieu (jednego Boga), nie oddaje mu się jednak czci (koncepcja deus otiosus). Istotny jest za to kult wielu miejscowych i afrykańskich loa (duchów/bogów), uważanych za tożsame z katolickimi świętymi. Te, które pochodzą z Afryki, nazywane są Rada Loa (z Dahomeju) lub Wangol Loa (z Angoli); te zaś, które objawiły się na Haiti, nazywane są Petro Loa. Słowo “voodoo” wywodzi się z języka plemienia Fulanów i oznacza po prostu duch. Wyznawcy voodoo uprawiają także kult przodków oraz czynnie włączają do swego panteonu ludzi zasłużonych dla narodu lub lokalnej społeczności.

Podstawą kultu są “rytuały opętania”. Ważną rolę spełniają w nich bębny, za pomocą, których wygrywa się skomplikowane polirytmie. Dzięki nim uczestnicy wchodzą w trans, podczas którego loa opanowują jedną lub więcej osób. W języku wyznawców mówi się wtedy, że “loa ujeżdża swojego konia”. Osoby te zostały zazwyczaj wcześniej inicjowane w kult lub posiadają specyficzne predyspozycje do wejścia w trans.

Houngan (kapłan-szaman) lub mambo (kapłanka-szamanka), posiadają wielką wiedzę na temat życia loa i sposobów kontaktowania się z nimi. Są oni także centralnymi punktami socyete (wspólnoty wiernych) w Voodoo, bez których nie mogą się toczyć rytuały. Każdy z loa posiada swój własny odrębny symbol (veve), malowany kredą na ziemi przed rozpoczęciem obrzędu.

 

Od lewej do prawej symbole loa: Damballah, Legba, Maman Brigitte i Ogoun

vevedamballah.png 150px-vevelegba.png 150px-vevebrigitte.png

150px-veveogoun.png

Wśród wyznawców Voodoo występuje też przekonanie, że dzięki magii można ożywić ciało zmarłego i spowodować, iż będzie ono np. pracować na polu jako pewnego rodzaju organiczny automat - zombie. Dana osoba staje się takim zombie wskutek zatrucia szczególnym rodzajem trucizny, przygotowanej przez bokora (czarownika). Nie jest to jednak element kultu, ale składnik wierzeń ludowych, który nie ma żadnego związku z właściwym oddawaniem czci.

Obecnie Voodoo praktykowane jest w Ghanie, Togo i Beninie, na Dominikanie i Haiti, w Brazylii i Luizjanie (USA). Szczególnie dużą rolę odgrywa Voodoo na Haiti, gdzie wyznawcami tej religii są także najwyżsi urzędnicy państwowi, np. sprawujący przez kilka miesięcy w 1994 r. p.o. prezydenta Haiti Émile Jonassaint. Voodoo została tam podniesiona w 2003 roku przez byłego prezydenta Jean-Bertrand Aristide do rangi jednej z religii państwowych tego kraju.

Również Tajlandia ma niezwykłe praktyki rytualne, które nierzadko wzbudzają lęk i obrzydzenie w ludziach nieznających ich religii.

Na przełomie września i października w kąpielisku Phuket odbywa się festiwal wegetariański. Przez miasto przechodzą wtedy barwne korowody świętujących Tajów. Rytuał przewiduje między innymi samobiczowanie oraz przebijanie policzków i warg.

Pomijając wszystkie te okrutne praktyki, mamy do czynienia również z innymi „łagodniejszymi” rytuałami. Znanym i do dziś praktykowanym przez niektórych rytuałem jest na przykład ceremonia picia herbaty. W Japonii długo herbata uważana za luksusowy towar była przeznaczona wyłącznie dla elit. Japońską kulturę picia herbaty zawdzięcza się mnichom zen, którzy spożywali ja według buddyjskiej filozofii.
Ich sztuka parzenia herbaty, związana z duchem zen - chanoyu znana była już w XV wieku. Wiek później mnich Sen-no Rikyu uznał “Drogę herbaty” za kwintesencję doskonałości. Stworzono herbaciany ceremoniał parzenia, przygotowania i picia herbaty. Rytuał ten wymaga odpowiedniej atmosfery oraz pomieszczenia. W tym tzw. pawilonie ważne są niskie drzwi, przez które przechodząc każdy musi się pochylić. Tutaj każda czynność, gest i kolejność mają swoje przeznaczenie.

Gospodarz daje gongiem zgromadzonym gościom znak, że mogą wejść, aby przystąpić do chanoyu.

Goście zajmują miejsca i wówczas podaje się im specjalny poczęstunek. Trwa on kilkanaście minut, po czym mają opuścić pomieszczenie, gdzie mogą porozmawiać, zapalić. Dopiero po tej przerwie rozpoczyna się cały ceremoniał.

Mistrz ceremonii klęczy na macie o powierzchni 9 m2, wyciera miseczki do herbaty jedwabną ściereczką przyczepioną do kimona.

Nabiera herbatę bambusową szpatułką i wsypuje do miseczki.

Z żeliwnego czajniczka stojącego na podłodze nad paleniskiem nabiera wody bambusową chochelką i nalewa ją do miseczki. Obok stoi naczynie z zimna wodą.

Roztrzepuje zawartość miseczki bambusową trzepaczką, aż do otrzymania musu.

Potem podaje naczynie pierwszemu uczestnikowi ceremonii, który mu dziękuje i zaczyna spożywać herbatę. Pije ją małymi łyczkami.

Pustą miseczkę oddaje mistrzowi, który ją myje, po czym chanoyu rozpoczyna się od początku.

Rytuały i magia dotyczą każdego obywatela świata. Człowiek może się przed tym zapierać, bronić i nie zgadzać, jednak do naszego nawet najporządniej poukładanego świata zawsze przenikną jakieś elementy „prymitywnych wierzeń”. Trudno jednoznacznie określić, że są one złe lub dobre. Dlaczego niby miałoby być złem coś, co wynika z ludzkiej natury i skłonności? Jeżeli taka jest natura człowieka to on sam w sobie jest już zły, a wtedy rytuały oraz magia i tak nie mają już znaczenia w „pogorszeniu” wizerunku człowieka.

Trudno też jednoznacznie określić, czy na pewno ich stosowanie nie powoduje pewnych zamierzonych skutków. Z pewnością jednak nie należy potępiać rytuałów i magii póki nie stają się zagrożeniem. Magia, rytuały, mity, obrzędy…na tym właśnie wzrosła kultura. I choć obrzędy te zmieniają się wraz z rozwojem cywilizacji i człowieka, to jednak zawsze pozostanie w nich jakiś element pierwotny, cenny niczym realny skarb.

1 Durkheim Émile (1858-1917), socjolog, filozof i pedagog francuski, współtwórca nowoczesnej socjologii, czołowy przedstawiciel socjologizmu

2 Soderblom Natan (1866-1931), szwedzki arcybiskup i religioznawca. Uważał, że Bóg przejawia się nieustannie w historii. Usiłował pogodzić ze sobą poglądy E.B. Tylora, W. Schmidta i K.T. Preussa w koncepcji o trzech źródłach religii (wyobrażenie duszy, stworzenie świata i lęk przed magią), posługując się - jako jednoczącym - pojęciem świętości.

 

3 Marett Robert Ranulphus (1866-1943), angielski antropolog, religioznawca, twórca efektywistycznej (emocjonalistycznej) teorii religii, według której u podłoża wiary religijnej leżą egzystencjalne uczucia lęku ludzkiego, a zarazem nadzieje wobec niewytłumaczalności zjawisk świata przyrodniczego i płynących z niego zagrożeń

4 Otto Karl Ludwig Rudolf (1869-1937), teolog i filozof. W rozwiniętej przez siebie teorii za kryterium religii uznaje poczucie świętości (”sensus numinis”) jako czegoś całkowicie odmiennego (”alienum”), co jest pojęciowo niepoznawalne, ale realne jako byt i co nazywa “numinosum”.

 

 

Bibliografia:

 

 

Magia niejedno ma imię; Stefan Poźniak.

Okultyzm w sztuce; Owen S. Rachleff; Warszawa 1993

Religia w świecie współczesnym; red. Henryk Zimoń; Lublin 2001

Religie współczesnego świata; Tokarczyk Andrzej; Warszawa 1986

W niewoli sekt; Rowiński Grzegorz; Warszawa 2001

Magia Celtów i wikingów; Devine Adrian; Wrocław 2003

Bóstwa, kulty i rytuały starożytnego Egiptu; Niwiński Andrzej; Warszawa 2004

marzec 24, 2008

Obecność oraz rola magii, sacrum i rytuału we współczesnej kulturze cz.2

Kategoria wpisu: kultura — Rejke @ 5:46 pm
Tags: , , ,

W strukturze ludów pierwotnych szczególnie ważny jest kult. Cały kult normowany jest przez prawo  zwyczajowe, respektowane przez wspólnotę społeczną. Kult oznacza wszelkie wewnętrzne i zewnętrzne formy odniesienia człowieka do istot nadnaturalnych, podkreślając tym zależność człowieka od nich i wyrażające jednocześnie szacunek.

Sakralny charakter kultu wyraża się w przekonaniu ludów o nadnaturalnym pochodzeniu praktyk kultowych, które w okresie mitycznym zostały przekazane ludzkości przez czczone istoty nadnaturalne.

Celem kultu jest sakralizacja i pomnażanie życia, obejmującego pomyślność, dobra duchowe, porządek, życie wieczne i jedność z obiektami kultu. Praktyki kultowe mają również odwracać zło broniąc człowieka przed działaniem demonów i złych ludzi. Ponad to rytuały umożliwiają pokutę, rytualne oczyszczenie i odpuszczenie grzechów.

Symbole gestu, czynu i działania zwane są obrzędami bądź rytuałami. Ludzie od zawsze skłaniali się ku dramatyzowaniu wielu spraw, tyczy się to również strefy duchowej. Ludzie świętują swe przeżycia za pomocą czynności symbolicznych, czyli rytuałów. Odprawiane kolektywnie, są wyznacznikiem kulturowej i religijnej identyczności danej grupy społecznej.

Czas sakralny znajduje wyraz w rytuałach i mitach. Święte działanie, czyli rytuał, tworzy jedność z mitem, mówionym słowem świętym. Mit wyjaśnia i uwierzytelnia rytuał przez nawiązanie do jakiegoś wzorcowego wydarzenia, które miało miejsce w historii. Rytuał ilustruje i wzmacnia skuteczność mitu. Rytuał dąży do przywrócenia czasu pierwotnego.

Rytuał jest nadzwyczaj ważny w życiu grup społecznych. Zdaniem wielu etnologów rytuał jest kluczem do zrozumienia fundamentalnej postawy społeczeństw pierwotnych. Dzięki rytuałowi działalność ludzka jest zrozumiała i sensowna. Rytuały mają znaczenie społeczne, religijne i symboliczne. Każdy rytuał religijny ma wymiar zbawczy w tym znaczeniu, iż przekazuje wartości i normy oraz na nowo stwarza i skanalizuje porządek społeczny, odwołując się do czasu mitycznego. Rytuał obejmuje dwie płaszczyzny: transcendentną, odnoszącą się do świata nadnaturalnego i społeczną.

Rytuały, które są ukierunkowane na transcendencję (sacrum), określa się mianem religijnych. Te, które odnoszą się do strefy świeckiej (profanum), zwie się ceremoniami.

Triadyczny podział rytuałów: rytuał przejścia, doroczny, i kryzysowy.

  1. Rytuał przejścia. Łączą się ze zmianą statusu i pozycji społecznej. Mają miejsce przy takich wydarzeniach jak dojrzałość społeczna, małżeństwo, rodzicielstwo, awans społeczny itp. Rytuały przejścia podkreślają zmianę statusu, pomagają jednostce w zaakceptowaniu nowego stanu i integrują grupę.

Arnold van Gennep wyróżnia trzy fazy w rytuałach przejścia:

  • faza separacji, wyłączenia, preliminalna. Faza, w której jednostka jest wyłączona z trybu życia, które prowadziła do tej pory.

  • Faza marginalna, przejściowa, liminalna. W tej fazie przygotowuje się do przejścia do nowego stanu. W tym czasie są określane nowe obowiązki i prawa, przekazywane informacje i testowanie kompetencje jednostki, która ma przyjąć nową rolę.

  • Faza powrotu, włączenia, postliminalna. W tej fazie, jednostka jest włączona do nowego stanu i przyjmuje nową rolę.

Jak to się ma jednak do naszej współczesnej kultury? Można by przecież, zakładać, że tego typu praktyki dotyczą tylko ludów pierwotnych. Jednak zarówno magia tak i rytuał istnieje w naszym życiu często jako niezauważalne zjawisko.

Rytuał wyłączenia jest najbardziej rozbudowany w obrzędach pogrzebowych. Rytuały przejścia odgrywają ważną rolę w czasie ciąży, zaręczyn. A rytuały włączenia przy okazji wesela.

  1. Rytuały doroczne (kalendarzowe, sezonowe). Związane są z cyklicznością. Odprawiane są przez społeczność w ważnych okresach roku agrarnego, na przykład na początku lub na końcu. Tego typu rytuały mają największe znaczenie dla wszystkich ludów Afryki. We współczesnej kulturze Europejskiej ważne są natomiast takie, które są związane np. z kalendarzem liturgicznym. Chodzi tutaj przede wszystkim o takie święta jak Boże Narodzenie, Wielkanoc.

  2. Rytuały kryzysowe (rytuały okazjonalne, nieperiodyczne, zadośćuczynienia). Praktykowane są w nieoczekiwanych sytuacjach kryzysowych. W wypadku zagrożenia społeczeństwa lub jednostki. Mają na celu przebłaganie istot nadnaturalnych i mocy ściagająych zło.

Celem rytuałów kryzysowych jest określenie przyczyny nieszczęścia, złagodzenie skutków oraz podanie środków ochronnych.

Istotną fazą rytuału kryzysowego jest dywinacja, określająca powody nieszczęścia i rodzaje rytuałów, które należy jeszcze przeprowadzić. Rytuał ma na celu ujawnienie ukrytych napięć w życiu społecznym i powrót do stanu pierwotnego. Rytuały te maja charakter indywidualny lub wspólnotowy. Odbywa się nieregularnie i nieprzewidywalnie.

Sacrum, jedno z najważniejszych pojęć religioznawstwa i antropologii kulturowej. Pochodzi od łacińskiego słowa sacer oznaczającego zarówno to, co święte, jak i to, co przeklęte. Podobnie w tradycji żydowskiej: księga święta “kala ręce”. Dwuznaczność sacrum bierze się z faktu, że zarówno święte, jak i nieczyste jest wyłączone z normalnego życia określanego jako profanum.

marzec 21, 2008

Obecność oraz rola magii, sacrum i rytuału we współczesnej kulturze

Kategoria wpisu: kultura, sztuka — Rejke @ 11:09 pm
Tags: , , ,

Jaka jest rola magii, sacrum i rytuału we współczesnej kulturze? Czy są one w ogóle obecne? Jeśli tak, to jak się objawiają? Na drodze analizy powyższego tematu należałoby najpierw przeanalizować parę definicji, od czego też zacznę.

Magia to praktyki wpływania na ludzi, przedmioty, zdarzenia czy zjawiska fizyczne za pomocą środków okultystycznych i paranormalnych, a więc zasadniczo nie poddających się weryfikacji za pomocą metody naukowej, kolidujących z podejściem racjonalistycznym.

Definicja magii wydaje się prosta i zrozumiała, jednak okazuje się, że obecnie mamy spore problemy z odróżnieniem magii od iluzji i w ogóle z poprawnym wyobrażeniem o magii.
Mówiąc o magii większość ludzi wyobraża sobie magika z podwiniętymi rękawami, magiczną różdżką może też i z jakimś magicznym kapeluszem czy peleryną. Mag taki może pokazywać przeróżne sztuczki widzom. Co to jednak oznacza? Oznacza to, że magia kojarzy się nam z zabawą ze złudzeniem, a to z magią nie ma nic wspólnego.
Potocznie rozumiemy magię również jako:
-kuglarskie sztuczki.
-magik- spryciarz życiowy radzący sobie w wielu trudnych sytuacjach.
-sztuka tajemna służąca wywoływaniu ukrytych, niedostępnych sił i mocy.
-coś bardzo trudnego i niezrozumiałego w określeniu „dla mnie to czarna magia”.
Nie trudno się jednak domyśleć, że to z prawdziwą magią ma nie wiele wspólnego.
Prawda może być zaskakująca, bo oto się okazuje, że żaden z iluzjonistów, nawet ci najlepsi, którzy zamieniają jedne rzeczy na drugie, przecinają ludzi, uwalniają się z więzów, nie mają jednak z magią nic wspólnego. Za to jednak przeciętny człowiek może mieć z magią całkiem sporo wspólnego, czasem nawet będąc tego nieświadomym. Przykładem może być chociażby człowiek, który zawiązuje czerwoną kokardę na szyi swojego czarnego kota wierząc w sensowność owego działania.
Ludzkie działania magiczne, te najbardziej codzienne i powszechne świetnie opisuje Henryk Swienko „ludzie częstokroć światli(…) zachowują w swej świadomości, w sposobie myślenia, mentalności, elementy magiczne –wiarę w określone słowa, w szczęśliwe i feralne dni, miejsca, w dobre i złe oko(…) noszą amulety i przeróżne maskotki, nie witają się przez próg. Nie siadają na rogu stołu, odstukują nieprzyjemne słowa w niemalowane drewno(…) fakt jest faktem, magia występuje nadal w społeczeństwach współczesnych, znajduje sobie miejsce w naszej świadomości tuż obok wiedzy, nauki, myślenia logicznego i racjonalnego.”
Nasuwa się więc pytanie, kto z nas nie używa magii? Zapewne, niewielu jest ludzi, o których można by powiedzieć, że nic z magią wspólnego nie mają. Wynika z tego, że mylimy pojęcia- magia jako wiedza pierwotna a zabawa i rozrywka.
Magia to „system określonych spostrzeżeń i czynności oparty na przekonaniu, że można zdobyć władzę nad siłami przyrody, że można zmusić te siły do działania na korzyść człowieka.” Wspomniany już H. Swienko zwraca uwagę, że magia to nie wytwór ciemnoty. Magia to w ujęciu nauki produkt historyczny. Pojawienie się jej w określonym okresie historycznym było potrzebne i oczekiwane. Dlaczego?
Człowiek pierwotny nie posiadał wiary i wiedzy, ale za to posiadał strach. Bał się różnych rzeczy, ale przede wszystkim przyrody. Jednak prócz tego, że się bał, próbował również działać. Obserwował przyrodę i przyjmował, że jeżeli grzmi, to musi być burza. Stąd też imitowanie zjawisk np. pogodowych w celu wywołania deszczu. Czarownik taki miałby na przykład rozbryzgiwał wokół siebie odrobinę wody imitując jednocześnie za pomocą miotełki z piór szum deszczu.
Tego typu praktyki były wynikiem przekonania, że podobne wywołuje podobne (magia naśladowcza). Praktyki magiczne można poza tym podzielić na praktyki mające wywołać pożądany skutek (np. sprowadzenie deszczu), a więc polegające na działaniu. Jest to tak zwana magia czarów. Istnieją też praktyki mające przez powstrzymywanie się od pewnego działania- uchronić dana osobę bądź grupę od przykrych zdarzeń. Działania, od których należy się powstrzymywać to najczęściej zakaz spoczywania pewnych potraw, dotykania pewnych przedmiotów, przebywania wśród ludzi w pewnych okresach - kobiet w czasie miesiączki lub w połogu, ludzi którzy zetknęli się z umarłymi itp. J. G. Frazer określa te rodzaje magii wspólnym mianem magii sympatycznej. S. A. Tokariew wyróżnił ponadto magię pozytywną(białą) i negatywna(czarną).
Biała magia nie jest tajemnicą, rozgrywa się właściwie przy obecności i akceptacji większości społeczeństwa. Biała magia ma za zadanie przysłużyć się społeczności. Do białej magii można na przykład zaliczyć magię myśliwską, magię deszczu, magię leczniczą i tak dalej.
Czarna magia jest jak kontrast białego z czarnym. Całkowita odwrotnością, bo tu, zadaniem magii jest właśnie przynosić szkody. Zaliczmy do niej magię kalectwa, śmierci, bezpłodności i choroby.
W magii od samego początku tkwił głęboki optymizm poznawczy i odkrywczy. Człowiek był przekonany, że jeżeli pozna pewne reguły i będzie się do nich stosować, będzie mógł podporządkować sobie przyrodę i oddziaływać na nią. Magia jest też pierwszą próbą ingerencji człowieka w prawa natury i chociaż nigdy nie wywoływała takich skutków, jakich po niej oczekiwano, to jednak była pożyteczna. Uzbrajała w optymizm i wiarę.

Blog at WordPress.com.